poniedziałek, 15 czerwca 2015

Dlaczego Holenderki są atrakcyjne?

Tytuł może przewrotny, ale... Ale czy na pewno?

Mówi się, że są kobiety ładne i niezadbane. Dobra, no zgadzam się. A jak to powiedzenie ma się do tego, gdy kobieta nie jest może zbyt zadbana, ale wciąż pozostaje atrakcyjną? Kiedy kobieta nie przykładająca uwagi do wyglądu wciąż podoba się facetom? Czy to w ogóle jest możliwe? Otóż jest. I właśnie Holenderki są tego najlepszym dowodem. 

A raczej najlepszym dowodem jest ich pewność siebie.

Tak. Otóż mieszkając w Holandii zaobserwowałam, że Daczki zazwyczaj są pozbawione tego, czego my Polki przez całe życie próbujemy się pozbyć. Kompleksów. A jak my próbujemy się ich pozbyć? Ano zamiast zaakceptować siebie takimi, jakie jesteśmy, ciągle próbujemy coś w sobie zmienić, coś poprawić, coś ulepszyć (choć często i gęsto absolutnie nic nie wymaga tej poprawy, bo Polki są naprawdę piękne!), podczas gdy taka właśnie Holenderka woli się skupić na swoich atutach i o kompleksach nie myśleć. Wcale. Bo po co? Po co tracić czas i energię na nielubienie siebie, gdy w tym samym czasie można ją spożytkować na zaakceptowanie siebie? No właśnie, po co?!

I mam takie dziwne wrażenie, że Polki w jakiś sadomasochistycznych zapędach ciągle dążą do złudnej perfekcji. I same napędzają się kompleksami.

Schudnę więcej i więcej, to na pewno będę podobać się facetom!
Zapuszczę włosy to będę bardziej kobieca!
Przykleję sobie sztuczne rzęsy. Ależ będę sexy!
Jak zoperuję sobie nos, to będę najszczęśliwsza na świecie!
Nie mogę wyjść z domu bez szpilek, bo inaczej wyglądam jak kaczan z krótkimi nóżkami!

I chudniesz 5 kilo. Ba! Chudniesz 10 kilo! Nosisz wymarzony rozmiar 34 i co? Jesteś szczęśliwsza? Bardziej pewna siebie? Magicznie zmieniło się twoje życie na lepsze? No nie bardzo. Robisz ten nos. Tego obrzydliwego kartofla. Uzbierałaś na operację plastyczną. I co? Jesteś teraz królową świata? Miss piękności? Pozbyłaś się kompleksów? Nie? A co robi z kompleksami Daczka? Jak się ich pozbywa? Ano ona po prostu - akceptuje siebie taką, jaka jest!

To, co czyni Holenderki atrakcyjnymi jest właśnie ich pewność siebie. W sensie pewność siebie jako brak kompleksów, bo oczywiście to już inna sprawa, kiedy pewność siebie u Daczki idzie w megalomanię... Holenderka nie skupia się na swoich wadach, ona koncentruje się na zaletach. I mimo, że jak to tu często na blogu powtarzam, Holenderki są mało kobiece (w ubiorze i w zachowaniu) oraz raczej "niezadbane" (zero makijażu, ubranie casual i z włosami w nieładzie) wciąż obiektywnie rzecz biorąc są bardzo atrakcyjne dla facetów. Jak to? Czemuż to? No czemu?!

Wyobraźcie to sobie. Impreza. Dwie koleżanki. Polka i Daczka. Polka to taka 10/10, no ideał! Laska, że hej! Piękna! Doskonała! Zgrabna i powabna. Seksowna sukienka, szpileczki, makijaż i włosy robione przez godzinę. Miota się w kącie. Myśli: Czy mój makijaż jest okej? Czy moje piersi nie są za małe w tym staniku? Czy mój tyłek wygląda grubo w tej sukience? Co ten koleś się tak na mnie gapi? Pewnie makijaż mi się rozmazał! Cholera muszę go szybko poprawić w toalecie! Holenderka z kolei też ładna, choć bez makijażu ubrana w jeansy i bluzkę, w trampkach szaleje na parkiecie. Uśmiecha się. Myśli: Ale cudowna impreza! Te jeansy tak cudownie leżą na moim tyłku! Jak ten koleś się na mnie patrzy! Jak mnie pożera wzrokiem! Ależ muszę wyglądać bosko!

Nawet nie będąc facetem chyba czujecie różnicę... 

Okej, może troszeczkę przesadziłam w tym opisie, ale taka jest prawda, że nawet super perfekcyjna dziewczyna w typie Angeliny Jolie czy Gigi Hadid, ale pełna kompleksów nie ma szans przy teoretycznie mniej atrakcyjnej koleżance, od której bije pewność siebie rozumiana właśnie jako brak kompleksów. I to jest odpowiedź, dlaczego Holenderki są tak atrakcyjne mimo, że nie przywiązuję większej wagi do wyglądu. Po prostu - nie mają kompleksów. 

A raczej - nie zagłębiają się w nie.

A my? A my zamiast skupić się na naszych zaletach, na sukcesach, na tym, co mamy, z czego powinnyśmy być dumne i co osiągnęłyśmy, skupiamy się na naszych wadach, na porażkach i na tym, czego (jeszcze) nie mamy. Czego nie ZDĄŻYŁYŚMY jeszcze zrobić. Skupiamy się na kompleksach. Z czego to wynika? Bo ja wiem... Może z mentalności? Może z (katolickiego) wychowania? Obsesji na punkcie bycia doskonałą? A może tak po prostu - faktycznie jesteśmy grube, brzydkie oraz głupie i mamy pełne prawo czuć się gorsze? Gorsze od tych kobiet, które nie mają kompleksów...?

Mam jednak takie wrażenie, że Polki mają to w genach. Być pewną siebie? Nie, to nie wypada! My musimy pokornie dążyć do perfekcji, być doskonałymi żonami, doskonałymi matkami, doskonałymi kobietami, najlepszymi kochankami, perfekcyjnymi paniami domu i pracownicami roku. I oczywiście, co najważniejsze, musimy ZDĄŻYĆ osiągnąć to wszystko. Musimy ZDĄŻYĆ mieć dom (na kredyt), mieć męża (jakiegokolwiek), pracę (najlepszą), karierę (doskonałą) i oczywiście musimy mieć dziecko (po to mamy w końcu macicę i jajniki, nie?!). Musimy zdążyć przed czasem, zdążyć przed panem bogiem, zdążyć przed menopauzą, zdążyć przed końcem świata.

Musimy ZDĄŻYĆ i już! I musimy DĄŻYĆ przy tym do bycia perfekcyjną! Ale to już!

I gdy my tak dążymy do tego wszystkiego i drążymy (kompleksy), Holenderka jest przede wszystkim skoncentrowana na sobie, a raczej - na swoim szczęściu...

 Wiecie, obserwuję tak czasem Holenderki i naprawdę je podziwiam. Podziwiam je za ich doskonałą umiejętność patrzenia na świat przez pryzmat swoich zalet. Za ich samoakceptację. Tego właśnie powoli próbuję się od nich uczyć. Mam nadzieję, że ZDĄŻĘ ;)


A w sumie nic się nie stało... W Holandii przecież nikt nie ma zasłon!

18 komentarzy:

  1. Genialny tekst. Pozdro od najwierniejszej fanki ;-) Przyznaję to bez kompleksów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękować :) Pozdrowienia wzajemnie dla najwierniejszej fanki!

      Usuń
  2. Oj święte słowa. Ale może troszkę winna jest też mentalność naszych panów. No bo te nasze kompleksy nie biorą się też znikąd. Skoro taki nasz Gienek wykręca głowę za wylaszczoną Bożeną, czasem nawet na naszych oczach, albo, co gorsza, porównuje i komentuje na głos różnice między nami, to nic dziwnego, że biedne popadamy w czarną rozpacz. Przykład pierwszy lepszy: plaża. Ile to ja razy słyszałam, gdy brzuchaci, nieapetyczni jegomości, wcale dyskretnie wyrażali się z dezaprobatą o pulchnej pani, zapominając, że ona być może człowieka na świat wydała, co wiązało się ze zmianami w wyglądzie, a oni swoją "urodę"zawdzięczają wyłącznie zapuszczeniu. No nie są idealni ci nasi gienkowie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to też prawda z naszymi "Gienkami" i wręcz temat na osobny post...

      Usuń
  3. Nic dodać nic ująć :) Genialny tekst :)

    Czy ja cie już zapraszałam na spotkanie Polek w Holandii? Szczegóły tutaj:

    http://www.polishprofessionalwomen.com/spotkania/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie zapraszałaś ;) Ale skorzystam z zaproszenia na bank! :)

      Usuń
  4. Racja....trzeba byc pewnym siebie, wierzyć we własne umiejętności, doceniać swoje walory. Szkoda naszego czasu i energi do rozmyślania nad kompleksami, jest tyle przyjemniejszych rzeczy do zrobienia;) piękne Polki bądźmy dla siebie dobre!

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda ze piękne Polki maja tyle kompleksów a taki Genek to wręcz przeciwnie nie ma sobie nic do zarzucenia..a do Leonardo DiCaprio mu troche daleko..

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety (dla nas wszystkich) masz 100% racji!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wpis ciekawy, teraz czekam na post porównujący Gienka i Dacza!

    OdpowiedzUsuń
  8. fajnie ze nowy tekst Pani wrzuciła. Lubie czytać ten Blog, trafne spostrzeżenia,przyjemnie sie czyta. Pozdrawiam Zośka ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wielkie dzięki za ten post :)))) poprawił mi humor i mam chyba odrobinę mniej kompleksów :)) pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety prawda...Mam zonę i trzy córki...maja dObra prace, sa ładne, zdrowe i mlode(oprócz zony haha)a i tak zawsze cos jest nie tak

    OdpowiedzUsuń
  11. mamy to w genach? nie ja ci powiem z czego to wynika - żyjemy w kraju brzydkich mężczyzn o bardzo wysokim ego. czym większy brzydal, tym większe wymagania. dziś Polska żyje aferą Kalisza, który swojej szczupłej ciężarnej przyjaciółce wypominał, że jest gruba;). na 10 mężczyzn 1 może jest przystojny, na 10 Polek, może może 1 ma więcej kg (ale nadal nie jest otyła). efekt jest taki, że ci najprzystojniejsi mogą wybrzydzać, zresztą ci mniej atrakcyjni również. a w związku z tym, iż żyjemy w kraju w ktorym kobiety w pracy nadal sa dyskryminowane i rzadko która robi karierę, to jedynym rozsądnym wyjściem jest wyjście za mąż stad te niezliczone zabiegi i wieczne kompleksy:).

    OdpowiedzUsuń