niedziela, 22 lutego 2015

Co z tą Polską? Vol. 3

Słyszałaś o Durczoku? Słyszałam, słyszałam. On ten biały proszek zostawił w tym mieszkaniu na Mokotowie i seks taśmę z koniem. On z koniem? Serio? Nie. Tam ponoć jakaś dziewczyna z koniem, no wiesz, ten tego... Wniosek mój z tego był mianowicie taki. Może ten biały proszek to wcale nie były narkotyki, ale cukier dla konia? Tak, moi Kochani, tym dziś żyje Polska. Cała. Oto jej największy problem - seks skandal z Durczokiem, białym proszkiem i koniem w roli głównej. A koń w tym wszystkim to najbiedniejszy, bo cóż on winien całej tej afery? Cóż zawinił? Naród żąda więc kary dla Durczoka, sprawiedliwości! Wkracza policja do mieszkania na Mokotowie, wkracza PIP do TVN-u. Jest ostro! Naród wydaje wyrok - Kamil D. w telewizji to teraz co najwyżej może czyścić upierd*lony stół. I co tam oskarżenia o mobbing i molestowanie w pracy koleżanek! Koń i biały proszek - oto jest wydanie wiadomości, którymi żyje gawiedź. A ja sobie tak myślę, że dopóki komuś się czegoś nie udowodni, nie wykaże się przeciwko takiemu denatowi niezbitych dowodów i listy świadków po nazwisku, to "dziennikarskim śledztwem" nie można tego nazwać. A "Wprost" to zamiast bawić się w tabloid, niech lepiej napisze prawdę, która to dziennikarka była na tyle odważna, by mówić o molestowaniu w pracy, a na tyle nie-śmiała, by podać jakieś nazwisko. Choćby swoje. Bo tak to można prawie każdego zniszczyć i zmieszać z błotem w tym bagnie zwanym show-biznesem. Jak widać bardziej to show, niż biznes. Co by nie było, ja tak naprawdę nigdy nie przepadałam za Durczokiem. Coś ma takiego w twarzy i w tej swojej manierze w głosie, że mnie denerwuje...

To pierwsza sprawa w tym odcinku. Druga tyczy się rynku pracy. Oto, jakie ostatnio ogłoszenie znalazłam w Internecie:

Firma XYV (bogata i z wiadomych względów nie wymieniona z nazwy) SZUKA: Kreatywnej osoby, która ma wspaniałe pomysły i otwarty umysł oraz zechciałaby nam pomóc stworzyć koncept Ogólnopolskiej Kampanii (brzmi dobrze, nie?). W ZAMIAN: Możliwość wpisania ciekawego projektu do CV (!!!), możliwość poznania ciekawych ludzi oraz przy okazji gwarantujemy szum medialny Emotikon smile (choć po przeczytaniu tego ogłoszenia, jakoś nie było mi do śmiechu).


A potem jakiś znajomy wrzuca na Fejsa taki to oto obrazek z Demotywatorów...


I znów zaczynam sobie myśleć, co z tą Polską, do cholery? Bo z tymi karetkami to robi nam się tu już trzecia sprawa, o której nawet nie chce mi się pisać. Naprawdę. Tylko się wkurzę, a to i tak nic nie zmieni. Nic! Bo cholera w tym kraju nic się nie zmienia, albo te zmiany idą powoli. Zbyt wolno, by je zauważyć. No, może w takiej Warszawie jest inaczej, ale Polska to przecież nie tylko Warszawa, toch? Wiecie, jak pisałam ten post: Co z tą Polską? Vol. 1, to on nie miał wcale Vol. 1 w tytule. Nie planowałam robić żadnego cyklu. To samo się stało. Znów pojechałam do Polski jakoś przed świętami i po przyjeździe znów dzieliłam się z Wami swoimi nowymi refleksjami: Co z tą Polską? Vol. 2. I mimo, że ta, już trzecia część, nie powstała tym razem po mojej wizycie w ojczyźnie, to jakoś jest najbardziej dla mnie smutna. 

A wszystko przez pewien list, który niedawno dostałam od jednej z Czytelniczek...

Hej! Natknęłam się na Twojego świetnego bloga, gdy szukałam informacji o życiu i pracy w Holandii. Myślę o wyprowadzce, bo już w Polsce nie daję rady. Mieszkam w średniej wielkości mieście. Skończyłam studia (nie jakąś filozofię) i od dwóch lat nie mogę znaleźć pracy. Banał niby. No jest. Nigdy nie byłam zbyt ambitna, ani przebojowa, nie mam talentu w żadnej dziedzinie, więc nie muszę mieć super pracy w biurze, robić kariery i zarabiać coraz więcej zer na koncie. Nie potrzebuję wiele. Chcę normalnie żyć, żeby opłacić swoje mieszkanie (mieszkam teraz z mamą i bratem, który studiuje), kupić czasem sobie jakieś ciuchy, kosmetyki, wyjść do kina, na obiad do restauracji. Pojechać na wakacje. No i oczywistym jest też wyżywienie. Ale nie mogę znaleźć żadnej pracy, a rozmowy o pracę, na które chodzę, kończą się ofertą góra 2 000 złotych. I nawet takiej pracy nie dostaję, bo 100 osób wysyła CV, które mają już doświadczenie, więc nie mam z nimi szans. A nawet jak dostanę pracę i powiedzmy te 1 800 złotych, to od mamy i tak się nie wyprowadzę, bo wszystko z mojej wypłaty pójdzie na mieszkanie i wyżywienia. Na nic więcej nie będzie mnie stać. I teraz chcę się Ciebie zapytać, czy będąc w Holandii na przykład kelnerką wystarczy mi na normalne życie?

Czytałam ten list i jakby mi ktoś w mordę dał, za przeproszeniem. Takie to smutne. Ale wiem też, że z drugiej strony, ktoś może sobie pomyśleć, że laska jest taką trochę "pipą wołową" (za przeproszeniem), bo wiele ludzi po studiach jakoś pracę znajduje i sobie całkiem dobrze daje radę bez wsparcia rodziców, pleców i innych znajomości. No dobrze, ale jak ona sama przyznała, nie jest ani zbyt przebojowa, ani ambitna, więc wystarczy jej normalna, godna (!) praca. I co właśnie dzieje się w Polsce z takimi osobami, które nie potrafią swoją przebojowością zdobywać świata? Co się z nimi dzieje? Ano powoli... gniją. Młodość i najlepsze lata produktywności przecieka im przez palce, jak sraczka. Życie im ucieka, gdzieś przechodzi obok. Godna praca to taka, która powinna właśnie pozwolić ludziom (nie tylko młodym) opłacić mieszkanie, wyżywienie, rozrywkę, nową kieckę i buty od czasu do czasu, a nie być pieprzoną jałmużną, która stawia młodego człowieka przed wyborem - albo dalej będę mieszkać z mamą i kupię sobie coś od czasu do czasu, do kina pójdę i do restauracji, albo będę mieszkać sama i nie stać mnie będzie absolutnie na nic. No może co najwyżej na - jedzenie. Taki wybór Polska daje swoim młodym obywatelom? Serio?! SERIO?! A inna kwestia jest taka, że czasem nawet młodzi ludzie nie mają i takiego wyboru. Siedzą w domu i coraz bardziej się frustrują wysyłając kolejne CV. Coraz bardziej się wkurwi*ją. I nic dziwnego, że zaczynają myśleć o emigracji. Po co mają zostać w kraju, który nie oferuje im absolutnie nic? Albo oferuje im pracę za możliwość wpisania ciekawego projektu do CV. To, że ktoś nie jest przebojowy czy utalentowany w jakieś dziedzinie, to nie znaczy, że jest gorszy i zasługuje na życie, które przypomina wegetację. To nie musi być praca marzeń, ale niech choć pozwoli żyć, by coś z tego życia mieć. Czy dla takich osób naprawdę istnieje tylko praca za 800 złotych i mieszkanie z matką do usranej śmierci? Albo... wyjście za mąż i rodzenie dzieci?

Opowiadając zatem na pytanie Czytelniczki z listu - tak, w Holandii, jak jesteś kelnerką, to stać cię na wszystko. Stać cię na to "godne" życie. "Godne" - w polskim znaczeniu. Bo godne życie w Holandii to też znaczy coś zupełnie innego.

12 komentarzy:

  1. Małe sprostowanie: cała Polska nie żyje jakimś panem - nie znam go bo nie oglądam tv, fakt dla Polski takie osoby jak ja nie mają znaczenia. A nie oglądam tv bo nie mam na to czasu:-( Ten pan niczego w moje zycie nie wnosi, ani mi pracy nie pomoze utrzymac ani zdobyc lepszej.

    Dziewczynie współczuje. Pracodawca na rozmowie chce usłyszeć jak to pracownik chce zmieniać świat, po czym nie daje nam możliwości zmieniać tego świata zwłaszcza na jego podwórku. A dla kobiet nie ma dobrego wieku w Polsce. Najpierw jest się za młodą a potem nagle 5 lat później jest się już za starą.
    Polska nie ma wyboru dla każdego obywatela, nie tylko młodego. Wiek nie gra roli. W niektórych sektorach zwalnia się pracownika około 50tki, bo potem zaczyna chorować, bo ma wyższe dodatki i dla firmy to oszczędności, które potem wyższa kadra wydaje na spotkania dla siebie.
    W Polsce nie ma szanowania pracownika, jego umiętności, nie ma kształcenia sobie pracownika do specyfiki pracy. Wszystkim się wydaje, że skoro jest bezrobocie to szybko znajdą na to miejsce kolejnego chętnego.

    W Polsce nie było reformy rynku pracy. Nie widać aby ktokolwiek myślał o kształtowaniu tego rynku. Skoro dziś mamy X% młodych, Y% w średnim wieku i Z% seniorów to trzeba tak rynek ukształtować (wesprzeć przepisami, ułatwieniem budowania własnych firm) aby było zatrudnienie dla wszystkich. A tego się nie robi. I wbrew pozorom zrobienie rocznego urlopu po urodzeniu dziecka dla samych kobiet nie ułatwia nam na rynku pracy. Roczny urlop powinien być dzielony razem z ojcem dziecka, wtedy byłaby mniejsza szansa na dyskryminację kobiet w wiadomym wieku. Oczywiście są takie zawody jak lekarz ze specjalizacją, że miejsce będzie czekać na niego. Ale mam wrążenie, że to są wyjątki.

    Pewnie z 80% osób kiedyś myślało o emigracji, część to zrealizowała i jest szczęśliwa, że może po prostu normalnie żyć. Nie wiem czy w Polsce można normalnie żyć? Normalnie czyli tak jakby chciala ta dziewczyna z emaila, miec pracę, moc iść do kina, wyjechać na urlop, usamodzielnić się itd... niewielkie wymagania a jak trudno je w Polsce zrealizować.... Ale media zamiast pisać o ważnych rzeczach jak rynek pracy, piszą o jakimś nieistotnym panu z ich branży jakby to miało jakiekolwiek znaczenie....

    Pozdrawiam T.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapomniałam wspomnieć, że już kompletną bzdurą są hasła reklamowane, że dziś to czas kobiet.
    Dla przykładu, taki rynek filmowy nie ma ról dla kobiet po 40stce, chyba że same są sobie producentami, sponsorami itd. Większość filmów oferuje role męskie. Ostatnio wykazano dochody aktorów, i aktorki zarabiają dużo mniej niż aktorzy.

    O branżach uznawanych za tzw. typowo męskie kobiet wcale nie przybywa choć UE przy staraniu się o dofinansowanie projeku dawała dodatkowe punktu za udział kobiet ale to i tak nie zmieni sposobu myślenia, że zatrudniamy kolegów do projektu, i "jakieś doktorantki", bo ktoś pracę musi wykonać.

    Za to w branżach typowo kobiecych (kiedyś niskopłatnych ale powoli zaczęlo się to poprawiać) panów przybywa - edukacja, pielęgniarze, opieka społeczna. I oni szybko zajmują etaty kierownicze.

    Także nie wiem gdzie jest ten "czas kobiet". Samo społeczeństwo w stosunku do kobiet bywa okrutne. Jak niekompetentny facet startuje na urząd to właściwie wszystko jest w porządku. Ale jak nieznana kobieta startuje na urząd to od razu próbuje się ją ośmieszyć zamiast przyjąć, że ma prawo wystartować. Swoją drogą to w USA szybciej afroamerykanin został prezydentem niż kobieta. Wcześniej oswojono obywateli taką możliwością poprzed filmy. Nie pamiętam czy jakikolwiek znany film obsadził w roli prezydenta USA kobietę?

    W Polsce występuje presja umieszczania nas w rolach typowo przez nas obsadzanych (kuchnia). Gorzej, że czasem jedne kobiety wpychają w takie schematy inne kobiety. Usługiwanie panom - w niektorych firmach z założenia kobiety po za swoimi obowiązkami robią kawę panom, albo kanapki przy świętach. Albo same kobiety wymyślają robienie sałatek panom, i zmuszają inne do tego, choć one nie mają ochoty w tym uczestniczyć.
    Temat rzeka ale w moim odczuciu nie jest to czas kobiet!
    Pozdrawiam T.

    OdpowiedzUsuń
  3. W Polsce mój mąż miał dobrą pracę, ja tak samo. Oboje jesteśmy po dobrych technicznych studiach. Niestety na godne życie nam brakowało :( Za granicą przy jednej pensji i przy małym dziecku możemy żyć i pozwalać sobie na przyjemności. To jest okropne :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Odniosę się tylko do pierwszej kwestii - ta dziennikarka podała swoje imię i nazwisko - przecież artykuł Wprost wyraźnie zaznacza, że ta pani poszła osobiście do szefostwa TVNu i oni nic z tym nie zrobili. Kazali jej zamieść problem pod dywan i udawać, że nic się nie stało. To poszła do gazety i ja jej się nie dziwię.

    Co to znaczy "żyć godnie" po holendersku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o ofiarę ani samego Durczoka, ale o rzetelne dziennikarstwo. Sama pracowałam kilka lat na stanowisku dziennikarz i mogę z całą śmiałością stwierdzić, że to, co robi "Wprost", podchodzi pod tabloid. Nie bronię tu nikogo, ani nie oskarżam (bo jakie mam dowody?). Podała nazwisko? Komu? Bo mi to chyba gdzieś umknęło. To jak ona się nazywa? To jest naprawdę bardzo mocne oskarżenie, które podchodzi pod paragrafy. Według mnie opinia publiczna ma prawo znać nazwisko tej Pani, zanim wyda wyrok na Durczoku.

      A godne życie w Holandii to takie, o jakim w Polsce może marzyć zwykły Kowalski.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Nie ma żadnego przepisu nakazującego tej pani podanie nazwiska opinii publicznej. Wystarczy że osobiście poinformowała o sytuacji szefostwo stacji. A brak reakcji ze strony TVN jest juz z kolei podstawą do postawienia zarzutow TVN jako pracodawcy -> naruszenie art. 94 pkt 2b KP i nast oraz 94 (3) KP. Ja się cieszę, że ta sprawa jest tak głośna, poleci jeden stołek to reszta 3 razy się zastanowi zanim zacznie kogoś molestować. pzdr serdecznie

      Usuń
  5. A tak z ciekawosci jak już wspomniałaś, że pracowałaś jako dziennikarka, to czy masz swoich ulubionych dziennikarzy (żyjących, nie żyjących)? Chodzi mi o ich pracę, podejście do zawodu. Mi przypadly do gustu ksiazki Oriany Fallaci, Tiziano Terzani, i Jacka Pałasińskiego (wszyscy związani z Włochami) ale jestem osobą nie związaną z branżą i ciekawi mnie to co mają/mieli do powiedzenia, lub przekazali w swoich książkach:-)
    Pozdrawiam T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariusz Szczygieł! Polecam jego książki i felietony w Dużym Formacie!
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    2. Dzięki:-)
      Pozdrawiam serdecznie T.

      Usuń
  6. Ja o Durczaku, koniu i białym proszku prawie nic nie wiem. Obił mi się o uszy jedynie Durczok, ale już koń i narkotyki - wcale. Temat kompletnie mnie nie interesuje i nie wiem, jak można TYM żyć... Niechby osoby zainteresowane problem rozwiązały sobie we własnym gronie, a jeśli już jego wyniki miały by być istotne dla reszty społeczeństwa - niech zostaną podane do wiadomości i kto zechce - niech się zapozna, a kto nie - niech sobie nie marnuje czasu...

    Tak, to smutne, że praca w Polsce to luksus, a praca godna to niedoścignione marzenie... Mam to szczęście, że nie narzekam, bo stać mnie na normalne, choć bez fajerwerków życie, ale sytuacja, o jakiej pisze ta dziewczyna z maila może mocno przytłoczyć. Jak to jest, że na Zachodzie jest od zawsze o wiele łatwiej, a u nas od zawsze ta sama beznadzieja? Aż tak jesteśmy gorsi i głupsi? Gdzie leży ta ukryta prawda?

    PS. Mariusz Szczygieł ma coś w sobie. Cokolwiek mówi, chce się go słuchać i na niego patrzeć. Czego - tak jak i Ty - nie mogę powiedzieć o Kamilu Durczoku...

    OdpowiedzUsuń
  7. Po pierwsze świetny post Renato... zgadzam się z Tobą, że Polacy, media i etc. za szybko rzucają oskarżenia na drugiego człowieka. Z drugiej strony nikogo nie powinno interesować kto co robi w swoim domu, z kim uprawia seks, jak to robi, czy ćpa i ubóstwia końskie przyrodzenie.

    A`propos listu od Twojej czytelniczki. Smutno się go czytało, ale niestety realia Polski i życia w tym kraju są złe. Wiadomo, że każdy ma swoje życie, jeden lepsze a drugi gorsze, ale najważniejszym powinna być możliwość życia na tym godnym, podstawowym poziomie aby mieć na wyżywienie, utrzymanie mieszkania i własne przyjemności. Mówi się, że Polacy nie ukulturalniają się, nie chodzą do kina czy teatru. Powiem Ci o takim zdarzeniu... pewnego dnia rozmawiając z koleżanką o minionym weekendzie, powiedziałam, że byłam w teatrze i przedstawienie było genialne bla bla bla bla bla... Ona oczy wybałuszone i i dodaje "Jak się jest burżujem, to można sobie na to pozwolić." Rany Julek skoro teatr jest teraz dla wybranych to nie mam więcej nic do powiedzenia. Tak więc widzisz, w naszym kraju jest kiepsko i wątpię, że za mojego życia, a mam 21 lat coś się zmieni.


    Pozdrawiam ;)
    PS. Uwielbiam styl w jakim piszesz i to o czym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Olu za miłe słowa! Cieszę się, że blog Ci się podoba!

      Co do Twojej refleksji, to zgadzam się z Tobą w 1000%. W Polsce kultura zaczyna być tylko dla wybranych. Byliśmy z Lubym teraz w sobotę w Carre na "La Verità". Przedstawienie - niesamowite, bardzo widowiskowe, ale to, co rzuciło mi się w oczy, to wygląd Holendrów. 90% osób ubrało się tak, jak na co dzień. Jeansy i jakiś sweter. Tyczyło się to zarówno pań, jak i panów. Mało kto był ubrany wyjściowo, elegancko. Czemu? Dla Holendrów wyjście do teatru to nie jest coś ekskluzywnego, "burżuazyjnego", więc czemu mają się na nie ubierać inaczej?

      No ale to też Dacze i ich podejście do mody ;)

      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń