niedziela, 11 stycznia 2015

Co robić, co zobaczyć i gdzie zjeść w Maastricht?

Oj, doprawdy jest co robić w Maastricht! Począwszy od niezapomnianego Sylwestra, kulinarnych rozkoszy dla ciała i kulturalnej uczty dla ducha, poprzez podziwianie architektury, przyrody, krajobrazu oraz chłonięcie magicznej atmosfery tego miasta - Holandia w obiektywie - Maastricht, aż po mocniejsze drinki i zakup książek w... kościele! Tak! To wszystko i jeszcze więcej można właśnie przeżyć/zobaczyć/zasmakować w Maastricht! Kochani, jeśli planujecie więc wybrać się tam w bliższym lub w dalszym czasie, może akurat ten poniższy mini-subiektywny-przewodnik po tym niesamowitym mieście przyda Wam się. Na przykład na jakiś weekend. Na przykład, drodzy Panowie, jeśli szukacie pomysłu na niezapomniane Walentynki. Bo tak się właśnie składa, że 14 lutego wypada w tym roku w sobotę :) Może więc na rozgrzewkę i na pobudzenie Waszego apetytu kilka wskazówek odnośnie tego, co robić, gdzie zjeść i co warto zobaczyć w Maastricht. Kto wie? A nuż ten post będzie dla Was taką małą inspiracją do zaplanowania walentynkowej niespodzianki dla Waszej drugiej połowy? Kto wie? Może również jak i ja, zakochacie się w tym przepięknym mieście :)

Mam wrażenie, że w Maastricht jest nawet więcej sklepów, niż w Amsterdamie! Jednak tym razem to nie ja się tam obkupiłam, ale... luby! Cóż, widocznie dobry ze mnie personal shopper ;) Jednak moją szczególną uwagę przykuł tam niewielki sklepik 't Winkelke Jo-Pie przy Bredestraat 29, który był jak żywcem wyjęty z książek oraz filmów o Harrym Potterze! W tym sklepie można kupić wszystko! Naprawdę wszystko! Od krzeseł, zabawek, obrazów, rzeźb, butów narciarskich począwszy, poprzez lustra, torebki, sukienki, bransoletki, szklanki, zegary, wypchane zwierzęta (!), po instrumenty muzyczne, lampy, świeczniki i czajniki! Oczywiście wszystko to z drugiej ręki. Nie nazwałabym tego ani antykwariatem, ani second handem, ani nawet vintage shopem. Co to jest więc za sklep? To po prostu prawdziwy miszmasz z równie oryginalnym i osobliwym właścicielem. To miejsce, które trzeba samemu poczuć i zobaczyć!


Jeśli chodzi o jedzenie w Maastricht, to polecam Wam dwie niesamowite restauracje. Il y a przy Koestraat 7 oraz Café Sjiek przy Sint Pieterstraat 13. Szczerze mówiąc, w Café Sjiek byliśmy na obiedzie z lubym dwa razy (!), co nam się nigdy nie zdarza, bo tak smaczne mają jedzenie. Co prawda, jeśli przyjdzie się tam o 18.00 trzeba poczekać na stolik około godziny, nawet czasem półtorej, bo w Café Sjiek nie można zrobić rezerwacji, a ruch tam jest naprawdę ogromny. Drugi raz, jak byliśmy z lubym w Café Sjiek zaraz po 17.00, zaraz po otwarciu, to zaledwie w ciągu 15 minut zajęte były już wszystkie stoliki! Jednak uwierzcie mi Kochani, naprawdę, warto czekać tam i trzy godzin. Dawno nie byłam w tak dobrej restauracji i dawno nie jadłam tak wybornego mięsa - sarniny, podanej z gruszką w winie (mniam!). W Il y a zaś miałam przyjemność zjeść najlepsze w życiu risotto! Jednym słowem, jeśli ktoś jest na diecie, to niech ją sobie odpuści w Maastricht. Tu objadanie się nie jest absolutnie grzechem, ale bramą do kulinarnego nieba :) A i cenowo dwa obiady w Maastricht wypadają jak jeden w Amsterdamie! Nic, tylko poluźnić pasek i zamówić sobie jeszcze deser!

Il y a
Café Sjiek

Jeśli zaś macie ochotę pójść po kolacji na orzeźwiającego drinka, to polecam hotelowy bar w Kruisherenhotel przy Kruisherengang 19, który znajdziecie w dawnym... kościele! My z lubym duchowo postanowiliśmy właśnie tam wznieść noworoczny toast :) Wierzę, że tak celebrowany 1 stycznia jest najlepszym początkiem Nowego Roku!


Jednak w Maastricht, w kościele, nie tylko możecie wypić drinka, zjeść obiad czy spędzić tam noc, ale możecie także w jednym z tutejszych starych kościołów kupić książki! Ponoć Selexyz Dominicanen jest najpiękniejszą księgarnią na świecie, a przynajmniej według The Guardian. Została ona otwarta w 2006 roku w XIII-wiecznym Kościele Dominikanów. Spójrzcie na poniższe zdjęcia i sami oceńcie, czy rzeczywiście jest to najpiękniejsza księgarnia. Według mnie - TAK! Jakże inaczej, z lubym zakupiliśmy tam kilka książek do naszej domowej biblioteki. Możecie również wypić tam przepyszną kawę i zjeść coś słodkiego. Księgarnię Selexyz Dominicanen znajdziecie przy Dominikanerkerkstraat 1.


A jeśli już o kawie mowa, to najlepsze cappuccino na świecie serwuje Grand café Maastricht Soiron mieszczące się w budynku Museum aan het Vrijthof przy Vrijthof 18. Muzeum samo w sobie nie jest może najciekawsze, jednak akceptuje wspomniane kiedyś tu museumkaart: 8 pomysłów na prezenty świąteczne dla Holendrów, stąd można sobie pozwolić na "szybkie" zwiedzanie, jeśli tematyka nie jest dla nas zbyt interesująca :) Co jednak naprawdę zachwyciło mnie w tym muzeum to krótka animacja, w której obrazy największych klasycznych mistrzów "ożywają". Dodać do tego niesamowitą muzykę i już wiem, czym się inspirowali twórcy czołówki serialu Pozostawieni (The Leftovers). Jeśli macie museumkaart to tylko dla tej animacji (i dla cappuccino oczywiście) wybierzcie się tam.


I à propos muzeów. Naprawdę świetnie bawiliśmy się z lubym w Natuurhistorisch Museum Maastricht, które mieści się przy De Bosquetplein 7 i do którego również weszliśmy dzięki museumkaart. Krótka lekcja jakże dłuuuugiej historii świata zmusza do nieco smutnej refleksji, że nasze życie jest tak krótkie i tak nieznaczące w porównaniu do milionów lat, które liczy Ziemia... W muzeum znajdziecie również szczątki dinozaura, który został niedawno odkryty w pobliskiej kopalni w Maastricht, a o której będzie za chwilę. Jednak mi chyba najbardziej spodobały się tam... drzwi wejściowe!


Kopalnia, a raczej jaskinie, to obowiązkowy punkt wycieczki do Maastricht! Sint-Pietersberg to niewielkie wzgórze (171 m n.p.n.), ale oczywiście w Holandii nazywane jest górą, skrywa w sobie jaskinie i kopalnię piaskowca. Grotten Sint-Pietersberg łącznie liczy 200 km (!), a naprawdę mieści się na stosunkowo niedużej przestrzeni. To istny labirynt, stąd na wycieczkę do tych jaskini polecam Wam się wybrać z przewodnikiem, a nawet chyba nie ma innej opcji. Za to opcją jest wybór - czy jaskinie chcecie zwiedzać pieszo, czy... na rowerze! Warto też wiedzieć, że historia tych jaskiń sięga czasów rzymskich (!), piaskowiec wydobywany tam został użyty przy budowie Westerkerk w Amsterdamie, a szczątki dinozaura znajdujące się w Natuurhistorisch Museum Maastricht, to nie jedyne, które znaleziono w tym rejonie. Kilka wieków temu odkryto tam szczątki innego dinozaura, znacznie większego, ale tak się jakoś złożyło, że znajdują się one teraz we Francji. Jak to zażartował nasz przewodnik, poszły za kilka skrzynek wina ;) Cóż, Dacz potrafi! A wycieczka do jaskiń (kopalni?) jest naprawdę niezapomnianym przeżyciem! Jednak więcej historii o jaskiniach, również tych związanych z I oraz II wojną światową, opowie Wam przewodnik. Nie będę Wam tu przecież zdradzać wszystkiego ;)

Informacje, jak tam dotrzeć oraz bilety znajdziecie tu: Maastricht Underground.


Jeśli macie auto (my akurat wynajęliśmy z lubym w Maastricht samochód z systemu Greenwheels) to na koniec polecam Wam zrobić sobie małą wycieczkę i zobaczyć Drielandenpunt Vaals, w którym stykają się trzy kraje: Belgia, Holandia oraz Niemcy. Znajdująca się tam Vaalserberg to góra licząca 322,5 m n.p.m., dzięki czemu nie tylko znajdziecie się tam na styku trzech państw, ale i także w najwyższym punkcie w Holandii. Dla porównania nasze Rysy - najwyżej położony punkt Polski, leżą na wysokości 2499 m n.p.m.. Vaalserberg może zatem niezbyt imponuje swoją wysokością, ale trzeba przyznać, że po płaskim krajobrazie Holandii, robi nawet całkiem spore wrażenie :) No i po raz pierwszy można zobaczyć Daczlandię z góry. A to wszystko niecałe pół godziny jazdy samochodem od Maastricht!


Czy już Kochani zakochaliście się tak, jak ja, w Maastricht? Nie? No to może faktycznie zakochacie się w tym mieście na... Walentynki? ;) Ja w każdym razie polecam Wam wybrać się tam na weekendową wycieczkę niezależnie od okazji!

3 komentarze:

  1. A wiesz, wyciągnę TŻ na małą wycieczkę w przyszły weekend. Mamy 10-rocznice, to sobie poświetujemy :) szczególnie fort i jaskinie beda fajnym pomyslem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie by zobaczyć fort - nie starczyło nam czasu. Zatem jest powód, by szybko wrócić do Maastricht :) Bawcie się dobrze!

      Usuń
  2. Zamiast greenwheels polecam connectcar -- nie trzeba płacić "borgu" 250 euro na starcie.

    Dobry jest też Valkenburg aan de Geul.

    OdpowiedzUsuń