czwartek, 16 października 2014

Stuff Dacz people like, część 7!

Aj, aj, aj. Dopada mnie jesienna chandra - a raczej - lenistwo! Wygląda to mniej więcej tak, że zaczynam hibernować się przy Netflixie z kubkiem kakao w jednej ręce i paczką stroopwafel w drugiej... Ale ciiiii... każdy ma prawo do własnych grzeszków i słabości. Stuff Dacz people like - to już po raz siódmy! O boże! Ileż można? No można dużo, jeszcze trochę i jeszcze więcej, i jeszcze, i jeszcze o tym, czego Dacze nie lubią. Aż w setnej części w 2035 roku wyjdzie na to, że Dacze lubią... Polaków! Ale niech to już będzie przedostatni raz i niech on będzie szybki - jak usuwanie chorego zęba u dentysty (choć mi kiedyś dentysta godzinę takiego drania usuwał, bo okazało się, że zamiast przepisowych 3 korzeni - miał 4, co świadczy ponoć o tym, że jestem wybrykiem natury... albo wampirem!). Co było w innych częściach, możecie znaleźć w poprzedniej części, czyli tu: Stuff Dacz people like, część 6! Bo ileż można tu bombardować Was linkami? No też można dużo i jeszcze więcej, ale po co? Zatem oto przed Wami dzieło mojego jesiennego lenistwa. Strzelać tu teraz będę punktami, jak z armaty, albo jak ze swojego ulubionego czołgu T-54!

61. Zasady i reguły.
Tak, bo życie Dacza musi być uporządkowane, musi mieć jasne reguły, zasady, prawo i porządek, porządek i prawo, do tego konstytucja, pragmatyzm, liberalizm, artykuły, dogmaty, bla, bla, bla... I ja tego za bardzo nie lubię, bo tu w Holandii wszystko musi być na papierku, wszystko musi się zgadzać i jak niedawno w wyniku jakieś pomyłki (banku? mojej? ubezpieczyciela? inflacji? cholera wie...) nie zapłaciłam ubezpieczenia, a raczej - zapłaciłam, ale bez 1,50 euro (!!!), to ubezpieczenie zostało mi anulowane, a pech chciał, że wtedy musiałam iść do lekarza. I była "mała" drama.... 

62. Jamniki szorstkowłose.
O istnieniu tej rasy nie miałam pojęcia, dopóki nie przeprowadziłam się do Holandii. O tym, jak bardzo są popularne tu jamniki szorstkowłose też dowiedziałam się dopiero, kiedy takiego słodziaka nabyliśmy z lubym. I teraz na spacerze z moim psiakiem Ginem co chwilę spotykamy jego braci i siostry z tej samej rasy. Ponoć żaden pies nie wykazuje tyle sprytu i mądrości, co jamnik! Prawda! Ale mój pies to też straszny uparciuch i indywidualista, mimo, że jeszcze nie ma nawet roku. Ponoć psy dzielą się na jamniki i na wszystkie inne. Trudno się z tym nie zgodzić! W Holandii mówią też, że właściciele psów dzielą się na dwa rodzaje, na tych, co mają jamniki i na tych, co nie mają jamników ;) Lubię to! Kocham mojego psa! Bo taki z niego słodziak! Zresztą, sami zobaczcie!


63. Ray-bany.
W ogóle markowe okulary, zarówno korekcyjne, jak i te przeciwsłoneczne. A te korekcyjne oprawki, nie wiedząc czemu, Holendrzy zazwyczaj wybierają w stylu à la Harry Potter... Może nie w wersji czarnej, ale nude. Cóż, widocznie Dacze też chcą mieć w sobie coś z czarodzieja ;) A tym Daczom, co nie mają wady wzroku, pozostają stare, dobre, sprawdzone, lansiarskie, hipsterskie Ray-bany, które noszą tu wszyscy, od licealistów, poprzez kakkerów, do bankierów i starszych panów.

64. Niedbałe koki.
Ja nie wiem doprawdy, jak to jest, że mój niedbały kok nie jest tak idealny, jak ten, co potrafią zrobić sobie Daczki. Mój kok jest naprawdę niedbały, chaotyczny, nietwarzowy, wygina się na różne strony, albo wręcz przeciwnie, jest zbyt "dbały". Wiem, jak to brzmi, ale kok to wbrew pozorom, ważna sprawa! Démodé kucyk w koński ogon to był dobry, ale w 1995 roku. Teraz liczy się kok, niedbały, ale uroczy. Niedbały, ale wymodelowany. Niedbały, a zadbały. Logika holenderska level hard! Cóż, poddałam się w tym temacie już jakiś czas temu, choć nie powiem, mieszkając w Holandii mam ciągle kompleks daczowskiego koka w tym sensie, że nie umiem sobie takiego dobrze postawić!

65. Piłka nożna.
Dacze kochają Robbena, i van Persie, i Sneijdera, i grę ich ukochanej drużyny, i ich gole, i Mundial, i Mistrzostwa Europy. Nie kochają tylko grać z Niemcami... Za to my Polacy uwielbiamy to robić i pokonujemy Niemców (Mistrzów Świata!) 2:0! Ale o tym jakże istotnym sporcie w życiu Holendra już było: Sport w życiu Holendra a Mundial 2014, czyli kto decyduje o sukcesie Pomarańczowych?

66. Car2Go.
To taki mądry system, zwłaszcza przydatny w Amsterdamie, gdzie miejsc parkingowych jest jak na lekarstwo, a nawet jeśli tak owe miejsce się już znajdzie, to trzeba za nie zapłacić 5 euro (sic!) za godzinę... Jeśli masz samochód i mieszkasz w Amsterdamie, na przykład w starym domu przy kanale, gdzie miejsc parkingowych jest już w ogóle prawie tyle, co wcale, co nic, lepiej spraw sobie łódkę, bo będzie ci łatwiej. I taniej. Na pozwolenie na bezpłatne parkowanie przed domem możesz sobie poczekać nawet kilka lat. Jakie więc rozwiązanie znaleźli na to praktyczni Holendrzy? Car2Go! Gdy masz elektryczny samochód w Amsterdamie, to nie płacisz za parking. Brzmi, jak bajka? Bo nią jest! Car2Go to taki sprytny i łatwy system (słyszałam zresztą, że też jest już w Polsce), gdzie zakładasz konto, nabywasz kartę, która będzie takim twoim "kluczem" do otwarcia samochodu, instalujesz w swoim telefonie specjalną aplikację i jeśli potrzebujesz auta, to tylko sprawdzasz w telefonie gdzie jest najbliższy Car2Go, rezerwujesz go, podchodzisz do niego, otwierasz go kartą i voilà! Jedziesz! A samochody są zaparkowane w całym mieście, więc zawsze znajdziesz jakiś Car2Go w pobliżu! System ten głównie sprawdza się w dużym mieście, bo takim elektronicznym Smartem daleko nie zajedziesz. My z lubym, jako że nie mamy własnego samochodu, bardzo często korzystamy z tego systemu. Nie wszystko w końcu da się zapakować do koszyka zainstalowanego przy rowerze, a i do IMAX-u w Amsterdamie droga daleka! A i w ulewie komu się chce jechać na rowerze? No nikomu! Bardzo lubię Car2Go, bo jest ogromnym ułatwieniem życia w Amsterdamie.


67. Planować.
Dacze planują wszystko. Stąd agenda to ich biblia, a jej codziennie sprawdzanie to ich modlitwa. Planują wszystko dokładnie, z góry na kilka lat, kiedy zaręczyny, kiedy ślub, a kiedy dzieci. Trzeba mieć agendę i co najmniej plan 5-letni. Bez tego Dacz chodzi niczym wścieknięty, miota się, niczym diabeł obracający wskazówkami zegara. Afspraak is afspraak. I tyle w temacie. I nie łudź się, że Dacz kiedykolwiek zrozumie, że Ty tej agendy nie potrzebujesz. Przynajmniej do szczęścia. Dacz nie ma w swoim słowniku słowa "spontaniczniść" i podobnych jemu synonimów. Dacz to poukładany człowiek i świętością są dla niego 3 rzeczy: Excel, agenda i zegarek. Nikt tego nie zmieni. Nigdy. Nawet jeśli ty tego nie potrafisz zrozumieć, trzeba się z tym jego planowaniem pogodzić, uszanować to i z tego nie drwić, choć jest to czasami bardzo trudne, bo planowanie u Dacza przybiera często postać absurdu ;)

68. Dawać rady.
Oj tak! Holendrzy jak żaden inny naród kochają radzić! Są wprost mistrzami w dawaniu rad! Czasem mam wrażenie, że to ich sport narodowy, Nieważne, czy ty chcesz tej ich rady, czy jej nie chcesz. Czy ty jej w ogóle potrzebujesz. To naprawdę się nie liczy, bo Dacz ci i tak zawsze chętnie rady udzieli. Pouczy cię, jak masz żyć. Powie ci szczerze, co myśli. A raczej wyartykułuje to dobitnie. Bo Dacz wie lepiej. Wszystko. Zwłaszcza to, co jest lepsze dla ciebie. Jest to moja najbardziej znienawidzona holenderska przywara. Ludzie! Zajmijcie się swoim życiem! Jeśli będę chciała poznać Waszą opinię na dany temat i spekt mojego życia, to zapytam. Jeśli będę potrzebować rady - to też o nią poproszę! Nie znoszę, kiedy ktoś mi mówi, jak mam żyć! Co mam robić! Zwłaszcza ktoś, kogo prawie nie znam, bo Dacze nawet, jeśli cię ledwo znają, to i tak wiedzą lepiej, co jest dla ciebie dobre... I chętnie będą gadać o tym godzinami. Byle tylko temat nie zszedł... na nich!

69. Turystów.
Prawda jest taka, że Dacze lubią i nie lubią turystów. Lubią ich za to - że napędzają im gospodarkę, nie lubią ich za to - że śmiecą, źle się zachowują, zachodzą im drogę, gdy ci mkną rowerem przed siebie przez miasta, itp, itd. Kiedyś wzięłam odwiedzające mnie znajome do muzeum Van Gogha, a potem poszłyśmy coś zjeść na Museumplein. W resturacji dwie starsze Daczki słysząc nas i myśląc, że wszystkie jesteśmy turystkami poczęstowały nas bitterballen. Miło, prawda? Moje znajome oczywiście - zachwycone! Jejku, jacy ci Dacze mili! Jacy fajni! No są mili - ale dla turystów! I to czasem przesadnie mili. Jak ja pierwszy raz przyjechałam z lubym do Holandii, jako turystka, jego znajomi też mnie inaczej traktowali. Byli wręcz przemili! Ich śpiewka się zmieniła, gdy się do Amsterdamu przeprowadziłam. Dacz zacznie cię inaczej traktować, jeśli powiesz mu, że nie jesteś turystą, ale że ty tu mieszkasz. Wtedy taki Dacz sobie myśli, że ty tu nie napędzasz mu jego gospodarki, ale pewnie zabierasz innemu porządnemu obywatelowi holenderskiemu pracę! Wtedy jesteś beeeeee i na pewno nie zasługujesz na bitterballen. Ani nawet choćby na ich uśmiech.

70. Dress code'y na weselach.
To ciekawe, bo na każdym z 11-stu zaproszeń, jakie dostaliśmy z lubym na daczowskie wesele, był wyraźnie opisany dress code, czyli jak panie, a jak panowie, mają się ubrać. Tym ciekawszy jest więc fakt, że Dacze tych dress codów nie przestrzegają, a raczej w ogóle się nimi nie przejmują... panny Daczki! Bo facet wiadomo, że odświętny garnitur ma i raczej specjalnie innego nie będzie sobie kupował. Na wesele z większą pompą też smoking przyodziewa bez problemu (szok, że niemal prawie każdy Dacz ma smoking w swojej garderobie!). Ale gdy panie mają w zaproszeniu czarno na białym napisane długa suknia balowa - jakoś się tym nie przejmują, zwyczajnie wygrzebują pierwszą lepszą kieckę z szafy i voilà! Zobaczcie zresztą sami na poniższym zdjęciu - ta w niebieskiej bajkowej sukni rodem z bajki Disney'a - to sem ja (a za kieckę majątku nie zapłaciłam, bo kupiłam ją w vintage shopie Laura Dols). Jak widać - wszyscy faceci zgodnie z dress codem na zaproszeniu byli ubrani w smokingi, a panie Holenderki? Hmm, no cóż... Zamiast długich balowych sukni założyły, co założyły... Co zabawne, dwie z nich pracują w modzie... Co jeszcze zabawniejsze, tylko Daczki na tym weselu nie miały balowych długich sukni, a wesele było bardzo międzynarodowe i na wysokim poziomie. PS - ta w białej długiej sukni to oczywiście panna młoda ;)


Lubię 2/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz