poniedziałek, 16 czerwca 2014

Tym razem Jordaan otwiera swoje ogrody!

Ach, co to był za cudowny weekend! Zaczęło się od piątkowego 5:1 dla Holandii, która dosłownie zmiażdżyła Hiszpanię. Tak, Hiszpanię, poprzedniego (czy to jeszcze obecnego?) mistrza świata z 2010 roku i obecnego mistrza Europy! I to z jakim wynikiem, 5:1! Tego nie spodziewali się nawet najwięksi holenderscy optymiści! Kiedy mówiłam, że będzie 3:0 dla Holandii, to każdy mi delikatnie sugerował, bym zeszła na ziemię, a tak w ogóle to ja się nie znam wcale a wcale na piłce nożnej. No nie znam, ale i tak byłam bliżej od tych, którzy "optymistycznie" obstawiali remis. Oj, co to były za emocje! Mecz oglądałam z dwunastoma Daczami w ogrodzie znajomego lubego. Ja, oni, 100 piw i mój psiak Gin. Cóż to była za radość! Za euforia! A ile memów pojawiło się w Internecie dzień po meczu! Pojawił się nawet taki neologizm, jak "spianful", mówiło się o jakże pechowym dla Hiszpanii piątku 13-ego, a Iker Casillas, który miał właśnie tego dnia pobić rekord Waltera Zengi, który na Mistrzostwach Świata w 1990 roku przez 517 minut nie puścił gola, wziął winę za porażkę Hiszpanii na siebie. Casillas musiał utrzymać w poprzedni piątek czyste konto do 86 minuty meczu. Nie utrzymał. A wręcz przeciwnie, dał ciała na całej linii. A dokładnie dał ciała pięć razy. Pięć! Pięć! Pięć!


W ten sposób cała Holandia świętowała cały poprzedni weekend. My z lubym też sobie nie żałowaliśmy. W sobotę ugotowaliśmy sobie pyszny włoski obiadek i nawet odżałowaliśmy kilka ojro na prawdziwą truflę. Jedną, co by nie było ;) Ale już tak odbiegłam od tematu, że zaraz zapomnę, o czym to miało być. O ogrodach na Jordaanie. Niedawno artyści z Jordaanu otworzyli dla publiki swoje atelier: Sztuka po holendersku od kuchni, czyli artyści z Jordaanu otwierają drzwi do swoich atelier! Wczoraj, w niedzielę 15 czerwca od 11.00 do 16.30 można było zwiedzić trzydzieści ogrodów na Jordaanie. No w tej dzielnicy to nie można się nudzić! Zawsze się coś tu dzieje :) Na początku jednak myślałam, że będą to tego typu ogrody, które dzielą całe osiedla. Zgadza się, takie też można było zobaczyć. Jednak przede wszystkim głównie zwiedziliśmy z lubym prywatne ogrody, należące do starszych pań, które wkładały całe serca i cały swój czas, by wyglądały one pięknie, jak najpiękniej. Z lubym nie udało nam się zwiedzić wszystkich, bo zaczęliśmy naszą wycieczkę o godzinie 14.00. Zwiedziliśmy więc może z dwadzieścia ogrodów. Znakiem rozpoznawczym były zielone baloniki przy wejściu do każdego ogrodu. Wstęp płaciliśmy tylko raz, 2 euro od osoby. Niewiele, jak na całe popołudnie pełne atrakcji i inetreakcji z niezwykłymi ludźmi. Dostaliśmy też mapkę i ruszyliśmy w podróż po ogrodach na Jordaanie. Magiczną podróż, która przypomniała mi mój ulubiony film z dzieciństwa w reżyserii Agnieszki Holland "Tajemniczy ogród"... Ach, jak zwykle zrobiłam milion zdjęć, ale żeby Was nie zanudzać wybrałam pięć najpiękniejszych i najbardziej niezwykłych ogrodów, moim skromnym zdaniem, które miałam okazję podziwiać w niedzielę. W niektórych ogrodach właściciele częstowali nas cukierkami, w innym ogrodzie małe dziewczynki sprzedawały przepyszne ciasta domowej roboty za 2,5 euro, a w jeszcze innym ogrodzie właścicielka raczyła nas historią swojego niezwykłego życia. Ach, Ci Dacze, tacy pełni sprzeczności... Niby to taki zamknięty naród, a zarazem jakże otwarty!!!!!  


Ogród numer 1:
Malutki ogród, prawdziwy miszmasz wszystkiego. Klatki dla ptaków, rzymskie popiersia, a nawet Jezus... Mnie najbardziej urzekła altana w tym ogrodzie! Jakby czas cofnął się do XIX wieku!


Ogród numer 2:
Malutki ogród, mieszczący się na pierwszym piętrze na tarasie, choć ma się wrażenie, że to normalny ogród na parterze. "Okna" w podłodze oświetlają pracownię właścicielki tego ogrodu. Na ścianie niezwykły "obraz" z roślin i z przypraw takich, jak bazylia, pietruszka czy mięta. Coś w sam raz dla miłośników sztuki kulinarnej :) Piękne i jakże praktyczne zarazem!


 Ogród numer 3:
Ogród bardzo sympatycznej i bardzo entuzjastycznej starszej pani, która przeprosiła inną grupę Holendrów, że ze względu na mnie, będzie mówić po holendersku. Nie znam się na roślinkach, ale ta pani opowiadała, że jedną z roślin w swoim ogrodzie zakupiła, jako roślinkę domową, a która tak się rozrosła, że musiała zasadzić ją w ogrodzie. Teraz jest wielkości... drzewa. Nie znam nazwy tej roślinki, ale to jest ta na trzecim zdjęciu poniżej. Sympatyczna pani opowiadała również historię aniołka, którego możecie zobaczyć na ostatnim zdjęciu na szczycie tego budynku, który za dawnych czasów, kiedy religia katolicka była w Holandii zakazana, nie mógł być umieszczony z przodu budynku, gdzie to wcześniej je umieszczano, by czuwały nad mieszkańcami, bo to by zdradzało zakazane wyznanie... Zatem w tym budynku aniołek był umieszczony z tyłu. I dalej czuwał z taką samą mocą :)


 Ogród numer 4:
Tajemniczy ogród, do którego prowadził równie tajemniczy i magiczny tunel...


Ogród numer 5:
I na koniec (też również dla nas, bo zwiedzony, jako ostatni) najbardziej niezwykły ogród, bo będący zarazem schroniskiem dla wróbli! Prawdziwy raj dla ptaków! Tak! Właścicielka tego pięknego ogrodu -  Jennifer opowiadała nam, że wróble są zagrożonym gatunkiem w Holandii! Tak, wróble! Trzy lata temu ta niezwykła kobieta postanowiła coś z tym zrobić. Dziś w jej ogrodzie schronienie znalazło około 110 wróbli. Jest to największe tego typu schronisko w Amsterdamie. Jak Jennifer zwabia do siebie wróble? Oczywiście jedzeniem! Ich ulubionym rodzajem ziarna. Gdy zapytaliśmy ją z lubym, dlaczego postanowiła mieć w swoim ogrodzie schronisko dla tych ptaków, odpowiedziała, że jedna osoba może zmienić wiele. Po angielsku brzmi to trochę lepiej ;) "One person can make a difference (and everyone should try)" i w ten sposób zwiedzanie ogrodów na Jordaanie skończyliśmy z lubym na tych słowach JFK. To było piękne popołudnie, zarówno nasyciło nas wizualnie, jak i napełniło nas pozytywną energią niezwykłych ludzi, bo prawdziwych pasjonatów piękna i przyrody :)

4 komentarze:

  1. Ale cudny dzień miałaś! Widoki rewelacja! I opowieści...<:-) I ja uwielbiam fotograficzne łowy;-))) Właśnie wróciliśmy z wypadu do Lizbony a tym samym z kolejnym folderem fotek;-)) . Pozdrawiam po sąsiedzku:-) M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dzień był rzeczywiście przecudny! A Lizbona też pewnie niesamowita :)
      Pozdrawiam wzajemnie!

      Usuń
  2. warto pamietac jesli ktos zainteresowny architekturą;) juz w ten weekend - bedzie ciekawie !
    www.dagvandearchitectuuramsterdam.nl/wp/index.php
    pozdrowienia, iv

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczaki, zaglądam i nie mam czasu przeczytać, a tak tu pięknie i ciekawie. Ale - wrócę!

    OdpowiedzUsuń