czwartek, 26 czerwca 2014

Sport w życiu Holendra a Mundial 2014, czyli kto decyduje o sukcesie Pomarańczowych?

Cała Holandia żyje tegorocznymi Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej. Jak Pomarańczowi dali ciała dwa lata temu na Euro 2012, tak teraz idą jak burza! Wygrali wszystkie trzy mecze w swojej grupie, w tym niemal dosłownie zmiażdżyli Hiszpanię w pierwszym meczu wygrywając 5:1! A dwa lata temu na Mistrzostwach Europy Holandia nawet z grupy nie wyszła, a to Hiszpania właśnie zdobyła wtedy mistrzostwo... Ba! Cztery lata temu w finale Mundialu Hiszpanie pokonali Holendrów 1:0 po dogrywce. A jak będzie w tym roku? No będzie bez Hiszpanii na pewno, a bukmacherzy coraz częściej obstawiają, że to "Mechaniczna Pomarańcza" w tym roku zdobędzie mistrzostwo. Czy tak rzeczywiście będzie? Ja w każdym razie bardzo się cieszę z ich sukcesów i trzymam za nich mocno kciuki! Ba! Wreszcie mam komu kibicować na Mundialu! Więc Hup Holland! 

 

Holendrzy, gdy tylko był dzień meczu ich drużyny podczas eliminacji grupowych o godzinie 18.00, zrywali się wcześniej z pracy i zazwyczaj ubrani w pomarańczowe koszulki pod gajerkami lub przynajmniej w jakieś pomarańczowe akcenty albo flagi malowane na policzkach, spotykali się większą grupą w jakimś barze i oglądali mecz podskakując i wrzeszcząc entuzjastycznie za każdym golem. Tak entuzjastycznie, że normalnie jak nie oni. No bo 18.00 to godzina całkiem wczesna i dla Daczy przedobiadowa, więc pijąc te swoje ukochane piwa na pusty żołądek, kończyli mecz będąc już w stanie dość nietrzeźwym. Gdy po tych meczach spacerowałam po Jordaanie ze swoim psiakiem, spotykałam masę pomarańczowych koszulek, które ledwo co trzymały się i jechały prosto na tych swoich rowerach. A niektórzy z nich to wręcz darli się na cały głos Hup Holland! No jak nie Dacze, no... tacy podekscytowani!

To jest magia takich okazji, że raz, łączy ludzi, że dwa, oglądanie Mundialu idzie w parze z piwem, a trzy, można się cieszyć z sukcesów swojej drużyny i krzyczeć z radości, a nikt nie spojrzy tu na ciebie, jak na wariata. Bo w Holandii publiczne okazywanie emocji nie jest zbyt mile widziane i jest odbierane, jako może nie tyle, co fanaberia, ile wariactwo. Jednak Holendrzy ze sportem nie mają tylko do czynienia za sprawą ekranów telewizora i Olimpiad, Mundialu czy Euro. To bardzo aktywny naród ogólnie, który od lat osiąga sukcesy w sporcie. Wynika to z jednej przyczyny, sport dla Holendrów jest ważny, począwszy od tego, że traktują oni rower nie jako weekendową rozrywkę, ale środek transportu, a skończywszy na tym, że przynajmniej w Amsterdamie każdy Dacz, którego znam, posiada karnet na siłownię. I z niej regularnie korzysta. Choć to akurat może być specyfika stolicy, aczkolwiek nie sądzę. Bo nawet, jeśli Holender nie chodzi na siłownię czy na zajęcia fitness, to spędza swój czas aktywnie gdzie indziej. Na przykład biegając w parku, na żaglach, na basenie czy właśnie kopiąc z kumplami piłkę na boisku. Holendrzy wprost kochają sport i jeśli wierzyć statystykom, uprawia go tu 71% mężczyzn i 66% kobiet. Niezły wynik, co? Chodakowska like it!

Jest kilka dyscyplin sportowych, w których Holendrzy są mistrzami. Hokej na trawie, łyżwiarstwo szybkie, kolarstwo (jakżeby inaczej?), żeglarstwo, pływanie, wioślarstwo i wspomniana już piłka nożna. A jakie są więc najjaśniejsze gwiazdy tej ostatniej dyscypliny? Na tegorocznym Mundialu wyróżnia się na boisku trzech graczy: Arjen Robben, Wesley Sneijder oraz Robin van Persie. To ich nazwiska komentatorzy wymieniają najczęściej. Nie zapominajmy też o selekcjonerze Pomarańczowych Louisie van Gaal. Skupmy się jednak na Robbenie, który gra obecnie w Bayern Monachium, a w 2013 roku Robben zdobył z Bayernem Puchar Ligi Mistrzów. To, co czyni Robbena wyjątkowym na tegorocznych Mistrzostwach to jego prędkość, jest on bowiem obecnie najszybszym piłkarzem świata. Podczas kultowego już meczu z Hiszpanią Robben w akcji z osiemdziesiątej minuty, którą zakończył strzeleniem piątej dla Holendrów bramki, zmierzono mu prędkość i wynosiła ona 37 km/h! Szybki, jak błyskawica Robben pobił w ten sposób rekord należący do Theo Walcotta (35,7 km/h). To była druga bramka zdobyta przez Robbena podczas tego sławetnego meczu z Hiszpanią. Dwa pozostałe gole należały do van Persiego i jedną bramkę ustrzelił Casillasowi de Vrij. W ten sposób uzbierał się kompromitujący dla Hiszpanii wynik 5:1, który rozpoczął znakomitą passę "Mechanicznej Pomarańczy" na tegorocznym Mundialu w Brazylii. Czy Louis van Gaal doprowadzi Holendrów tego lata do zwycięstwa? Obstawiam i wieszczę Wam, że TAK, bo jak donosi niesamowita poniższa reklama Heinekena (ci to wiedzą, jak kręcić najlepsze spoty!), Dacze mają futbol we krwi: Wij zijn Oranje en voetbal zit in ons bloed. Zatem HUP HOLLAND! HUP HOLLAND! HUP HOLLAND! SUCCES JONGENS!


A jak Wy Kochani obstawiacie? Czy Holandia wygra tegoroczne Mistrzostwa Świata w Brazylii?

4 komentarze:

  1. Wygrają czy nie i tak dostarczyli wam niezłych emocji! A my? biedne żuczki..:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obstawiam. Bo Chile odpadło ;-). Jak wygrają - to dopiero będzie się działo! Piwa w Holandii zabraknie ;-). O tym zaś, że Holendrzy idą w parze ze sportem, już dawno mówił mi mąż. Jak widać, nie mylił się ;-). Zresztą on sam sportowy typ i ich postawa bardzo mu się podoba.

    To cóż, trzymam teraz kciuki za pomarańczowe tulipany ;-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, jak wygrają też mi się wydaje, że piwa nie starczy w całej Holandii, żeby to uczcić ;)

    OdpowiedzUsuń