wtorek, 15 kwietnia 2014

Z czym Holendrom kojarzy się Polska? Część 2 i zarazem ostatnia

Była już wódka, polscy robotnicy, Zbigniew Bródka, Kraków i Sapkowski z Wiedźminem. Mieszanka nie tyleż, co jest wybuchowa, ile specyficzna, jak poczucie humoru Karola Strasburgera, kijk tu: Z czym Holendrom kojarzy się Polska? Część 1 i zarazem przedostatnia. Pora dziś na kolejną dawkę daczowskich skojarzeń dotyczących Polski. Czy tym razem Dacze czymś Was zaskoczą?

6. Mr. Polska.
I to jest zabawne, bo dopóki nie przeprowadziłam się do Holandii, o Mr. Polska nigdy nie słyszałam. Jak się można dowiedzieć z polskiej Wikipedii (na holenderskiej można dowiedzieć się ciut więcej), Mr. Polska to Dominik Włodzimierz Groot (jak się domyślam z matki Polski i z ojca Dacza), rocznik '89, urodzony w Toruniu, mieszkający od trzeciego roku życia w Holandii niderlandzki raper i Polak roku 2011 ukoronowany tym tytułem przez nieznaną mi dotąd fundację Polonus. Dominika miałam okazję poznać osobiście w dość nietypowych okolicznościach i dość krępującej sytuacji, bo na castingu, na którym mieliśmy razem odegrać... parę i to w dość intymnej scenie... Cóż mogę więc o nim powiedzieć z moich osobistych doświadczeń? Mr. Polska jest nieśmiałym, sympatycznym chłopakiem, który chyba za dużo pali papierosów przez co biedak za dużo nie urósł... Albo tu pewnie przeważyły polskie geny. Ale tak, moi Drodzy, Dacze znają pana Mr. Polska i to całkiem dobrze. Wiedzą, że to raper, znają nawet tytuły jego kawałków (w przeciwieństwie do mnie), a nawet jakieś mogą zanucić. W ten oto sposób Dominik ze swoim jakże polskim pseudonimem artystycznym świadczącym o jego jakże polskim pochodzeniu ląduje nam na pozycji szóstej.

7. Komuna.
Niektórzy Dacze to chyba myślą, że my dalej tkwimy w komunie, że ciągle nie wiemy, co to czekolada, w sklepach mamy tylko wódkę, a w zimie polujemy na polarne niedźwiedzie, by wykarmić całą wioskę. Cóż... Dobrze wiemy, że tylko jeden z tych powyższych stereotypów jest prawdziwy, bo zdarza się co poniektórym osobnikom w naszym kraju po spożyciu dużej ilości trunku zwanego wódką, wiedzieć i nawet polować na polarne niedźwiedzie a.k.a. białe misie. Nawet zdarza się to tutaj w Holandii. Komuna to dla Dacza kolejki, bieda, cenzura, rolnictwo i brak inteligencji. Komuna to Rosja, ale komuna to nie bohater narodowy i noblista Lech Wałęsa, o którym Dacze nie mieli pojęcia, że taki istnieje i za nic nie kojarzyli wielodzietnego elektryka z wąsem. A i pytali się, czy dalej w Polsce nie rządzą u nas socjaliści i po której stronie opowiadamy się na linii Ukraina - Rosja. Ałć. Przyszła więc pora na zmianę tematu i kolejny punkt tejże ankiety, bo tam, gdzie polityka zaczyna wkradać się do rozmowy, tam zaczyna wiać pseudointelektualną nudą...


8. Papież i religia katolicka.
Ogólnie Daczom Polska kojarzy się z krajem bardzo religijnym. Katolickim. Nawet za bardzo. Choć nie wiedzą, że Jan Paweł II naprawdę miał na imię Karol Wojtyła, to jednak kojarzą go z Polską. Choć wiadomo, że coraz mniej, bo w końcu minęło już kilka lat od śmierci papieża. Polak to w stereotypie Dacza pijak i katolik, niby coś zgrzyta, ale w sumie się zgadza. W Polsce zazwyczaj tuż przy kościele jest bar, co by po mszy wierni mieli blisko, żeby jako świeżo oczyszczone z grzechów niewinne baranki znów miały szansę nagrzeszyć, a tym samym znów odbyć swoją oczyszczającą pokutę. Tak to na tym świecie bywa, że jeśli chcesz rozgrzeszenia to wpierw musisz nagrzeszyć. Nie ma innej drogi. No właśnie, to jest ciekawe, że ponoć w Amsterdamie jest polski kościół, z polskim księdzem i mszą w języku polskim. Ponoć tamtejszy ksiądz to niezłe ciacho ;) Tak przynajmniej słyszałam. A jak teraz pojawił się nawet w holenderskich kinach pierwszy polski film od wieków, czyli "Ida", to jakżeby inaczej, jest on o... przyszłej zakonnicy. Religia ciągle w Polsce rządzi i ciągle przejawia się w daczowskich stereotypach o Polakach. Cóż zrobić...

9. Tatar.
To akurat krzyczał do swoich znajomych luby, który tatar wprost uwielbia. Przy tego typu ankietach nieco inaczej jest w przypadku Daczy, którzy w Polsce byli, ponieważ oni zazwyczaj mają z naszym krajem nieco inne skojarzenia. Mniej stereotypowe. Dla mojego lubego Polska kojarzy się z tatarem, bo gdy pierwszy raz go spróbował podczas swojej trzeciej wizyty, to sam nie mógł uwierzyć, że tak bardzo smakuje mu surowe mięso z surowym jajkiem, odrobiną cebulki i chlebem. Był na tyle zszokowany, że zamówił sobie dokładkę! Bo tak bardzo w to nie wierzył! I tłumaczy znajomym na tej imprezie, co to tatar, a oni, że jak to? Surowe mięso z surowym jajkiem? No obrzydlistwo jakieś. A luby, jak kiedyś zaprosił swoich znajomych Daczy na wizytę do Polski, to oczywiście zabrał ich do "Przedwojennej" we Wrocławiu na najlepszego tatara w mieście. A ci co? Też wzięli dokładki! A i wódka lała się przy tym równie gęsto i często. Jestem za promocją tatara w Daczlandii, bo choć to danie brzmi dla Daczy kosmicznie, to kiedy go w końcu po namowach skosztują, zajadają się nim wszyscy, jeden po drugim. Jeszcze nie znalazł się taki Dacz, któremu by tatar nie smakował, który by tatara nie polubił. Tatar jest dla Daczy lekker i to wiele w tym temacie mówi!


10. Polki. 
Polki są ładne i bardzo zadbane. Chyba nie muszę tu mówić, że ten komentarz jednego z Daczy nieco oburzył i podburzył zgromadzone tam daczowskie panie. Luby tylko napiął pierś i objął mnie dumnie ramieniem, na co inny Dacz przyznał, że faktycznie jego fryzjerka jest Polką i zawsze tak fajnie wygląda i tak ładnie się ubiera. No cóż, tu Daczki nie mają się o co obrażać, bo tu nikt Ameryki nie odkrył. Prawda jest taka, że Polki po prostu dbają o siebie bardziej, lepiej się ubierają, malują się ładnie i farbują siwe włosy. I miło, że Dacze to zauważają i że jest to na plus stereotyp, tudzież ich skojarzenie z Polską. Prawda jest taka, ze znacznie częściej, niż Holenderki nosimy sukienki, biżuterię i buty na obcasie. Na tej imprezie byłam jedyną kobietą w sukience i prawie jedyną na obcasach. Nie mówiąc już o ułożonych włosach czy make-upie. Cóż, jak jest okazja, to trzeba, jak to mówią, się odwalić. Za to na siłowni wyglądam... no nieco inaczej, sauté, delikatnie mówiąc. Nie jestem za tym, by idąc do sklepu po przysłowiowe bułki, wystroić się jak polskie celebrytki na otwarcie nowego sklepu ze skarpetkami, bo jest to przegięcie w drugą stronę. Jednak jeśli idę na imprezę czy kolację, gdzie wiem, że będzie dużo ludzi, to zawsze staram się wyglądać ładnie. Ba! Nawet jeśli idę na kolację czy drinka tylko ze swoim lubym, to też nie w jeansach, tenisówkach i bluzie, ale w czymś mniej casual, a bardziej wieczorowo i sexy, co by utrzymać gorącą temperaturę naszego związku. A przynajmniej taką w stanie podgorączkowym ;)

Co ciekawe, to pokolenie trzydziestoparolatków nie kojarzy właśnie wspomnianego wyżej Lecha Wałęsy, zaś Fryderyka Chopina uważa za Francuza, a i nie może uwierzyć, że Mikołaj Kopernik bardziej znany w Daczlandii jako Copernicus, był również Polakiem... Podsumowując więc, co Dacze myślą o Polakach, jak to fajnie kiedyś o Polsce napisała jedna gazeta, co prawda francuska, ale myślę, że doskonale uchwyciła to, co zachodnia Europa, więc w tym i Daczlandia, myśli o  nas i o Polsce: Polska - oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co trzeci mieszkaniec ma 20 lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów (Dacze coś o tym wiedzą!), gdzie jednocześnie nie ma biedy, a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku, a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy..! Jak wy to robicie..?

No właśnie, jak? ;)

6 komentarzy:

  1. Tatar TAK, TAK, TAK! Polki po stokroć TAK! No ale o Mr. Polska to ja nigdy nie słyszałem... No sorry...

    OdpowiedzUsuń
  2. Heheheh :) ja tez o Mr. Polska nie słyszałam, ale zapytałam od razu mojej holenderskiej połówki i od razu mi wyrapował co to za osobnik, wiec chyba faktycznie go tutaj znają :) Lecha Wałęsę, też wszyscy w moim otoczeniu kojarzą, więc, z tym to pewno różnie bywa. A to, że im tatar smakuje to wcale się nie dziwię, bo przeciez ich ulubionym smakołykiem jest Filet Americain, a to nic innego jak surowe, zmielone, wołowe mięso, tyle, że z dodatkiem przypraw, często można kupić z posiekaną cebulką na górze lub z ogórkami korniszonymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filet Americain dokładnie :) Mój luby uwielbia. A z Mr. Polska to chyba jest to naturalne, że my go nie kojarzymy, bo w Polsce nigdy jego muzyka nie była specjalnie promowana, a w Holandii jednak przewija się w mediach :)

      Usuń
  3. Mojemu daczowi Polska kojarzy sie z fatalna obsluga klienta, jadac tramwajem drzwi sie zablokowaly. Usilujac odmienic motorniczego w wersji damskiej bede posilkowala sie kierowca. Wspomniana postac zatrzymala tramwaj, wyskoczyla ze swojego miejsca, nakrzyczala na wszystkich, wyzywajac kazdego z pasazerow od najgorszych, zatrzasnela drzwi, wrocila na miejsce, ruszyla pojazdem. Glupi epizod, wstydliwe dla mnie wspomnienie. No dobra-troche zabawne;) Jedzenie-galart zdecydowanie na nie, ale barszczyk i pierogi owszem. Kino-pozytywnie, nawet bardzo:) Polskie miasto na zachodzie bardzo przypadlo mu go gustu, kamieniczki, bruk( nie myslano wtedy o obcasach, lol), no i parki, zadbane uliczki. Polskie piwo-praktycznie kazde, zaraza swoich kolegow od czasu do czasu. Pociagi-koszmar. Kiedys stojac cala droge spytal, dlaczego ludzie sie nie usmiechaja. Usilowalam wytlumaczyc sytuacje gospodarczo-polityczna, ktora on calkiem dobrze zna, odpowiedzial, ze bedac w wiosce na dalekim wschodzie ludzie jechali na dachach pociagow i spiewali, coz, takiego argumentu nie zbije. Wydaje mi sie jednak, ze Polska kojarzy mu sie dobrze, jest z Polka, ktora kocha z wzajemnoscia:) Wesolych Swiat!
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, jeśli Dacz był w Polsce, to kojarzy też fatalną obsługę i kolejki. Mój luby nie mógł się kiedyś w Warszawie nadziwić, dlaczego na poczcie są tylko dwa okienka otwarte, skoro jest ich sześć, a wszystko tak strasznie długo trwa i są takie straszne kolejki ludzi. To samo w marketach...

      Usuń
  4. O istnieniu tego rapera dowiedzialam sie w Holandii, gdzie faktycznie go znaja. Nie wiem czy to gdzies wyczytalam ale siedzi w mojej glowie info, ze gosc jest , ze tak brzydko powiem 100% Polakiem. Jesli jest jakis daczowski tatus to jest nim ojczym. Faktycznie Holendrzy slabo wiedza, ze Chopin i Sklodowska (znana tu jako Curie) oraz Kopernik to tez Polacy byli.
    Co do urody Polek to ja odkad ujrzalam napiekniejsza kobiete jaka widzialam wlasnie w Holandii, ktora Holenderka jest z krwi i kosci to juz tak sie nie obnosza z uroda Polek. Polki moze i sa zadbane, ale ta Holenderka miala przepiekna naturalna urode. Takiej u Polki nigdy nie widzialam.
    Religia katolicka to w rzeczy samej symbol przecietnego polaka i to raczej zly symbol w oczach Holendra.

    OdpowiedzUsuń