środa, 19 marca 2014

Kozaki a nie chodaki, białe legginsy i niedbałe koki, czyli casualowy stajl przeciętnej Holenderki

Było już o męskim stajlu Daczy tutaj: Niezłego masz stajla, czyli rozbieramy Daczy do naga! No prawie..., więc dziś będzie o stajlu Holenderek. Chciałabym powiedzieć, że Doutzen Kroes jest typową holenderską kobietą. Cóż, chciałabym, ale na chciejstwie i na życzeniach mogę tylko skończyć, choć ku woli sprawiedliwości i ku woli ścisłości nie każda kobieta w Polsce wygląda jak Anja Rubik. I może na szczęście, bo czasami patrząc na Anję, z całą sympatią dla niej, mam ochotę nakarmić ją kotletem z panierką. Albo przynajmniej marchewką. Cóż, w wyobrażaniach wielu ludzi przeciętna Holenderka jest wysoką, wysportowaną blondynką o niebieskich oczach i delikatnych piegach. A co do jej stylu, to hmm... Tu sprawa jest prosta i toporna, jak budowa czołgu T-55, czyli rozróżniam tak naprawdę tylko jeden podstawowy styl ubierania się kobiet w Daczlandii, czyli tak bardzo ukochany przez Holenderki i znany tu zapewne wszystkim casual występujący w pięciu wersjach:

Wersja No. 1 codzienna, standardowa, czyli basic.


1. Niedbały kok lub niewysuszone włosy.

2. Całkowity brak makijażu lub makijaż no make up.

3. Niedbale zarzucony szalik XXL, często przypominający koc.

4. W zależności od pory roku: t-shirt, bluza, sweter lub golf w stonowanych kolorach.

5. Brak jakiejkolwiek biżuterii, nawet zegarka.

6. Płaszcz, tudzież długa kurtka wyglądająca jak po babci.

7. Jeansy lub ciemne legginsy.

8. Kozaki lub botki na płaskiej podeszwie, ewentualnie na bardzo niskim obcasie. 

Wersja No. 2 codzienna, standardowa, ale z nutką awangardy.


1. Rozpuszczone włosy, ale z kapeluszem, ewentualnie czapką. Kapelusz z niewiadomych powodów zazwyczaj jest koloru bordowego.

2. Delikatny make up.

3. Niewidoczna na zdjęciu, ale istniejąca biżuteria w postaci niewielkich kolczyków lub dyskretnego naszyjnika oraz bransoletek.

4. Skórzana kurtka vintage lub stylizowana na starą.

5. Szorty założone na rajtuzy. Te bardziej szalone i awangardowe Holenderki specjalnie robią dziurkę w swoich rajtuzach albo zakładają takie w odjechane wzory czy/i kolory.

6. Torebka XXL zazwyczaj dopasowana kolorem i materiałem do butów.

7. Militarne botki, glany albo buty na niezbyt wysokiej koturnie.

Wersja No. 3 wieczorna, wyjściowa, tudzież cocktailowa.


1. Włosy natapirowane do góry i zaczesane za czoło.

2. Mocny make-up.

3. Futerko, nawet późną wiosną i przeważnie sztuczne, nie ze skóry naturalnej, zazwyczaj w kolorze beżowym lub ecru.

4. Bluzka, raczej nie z dekoltem w stonowanym pastelowym kolorze.

5. Biżuteria rzucająca się w oczy, choć raczej nic nazbyt ekstrawaganckiego.

6. Spódnica mini lub skórzane czarne spodnie.

7. Kozaki w porze letniej, szpilki zimą. Nie pytajcie, dlaczego w Holandii jest to na odwrót... To jest zagadka wszechświata.

Wersja No. 4 à la kobiecy de Kakker


1. Makijaż i włosy, jak z katalogu Scapa.

2. Elegancka chusta od Ralpha Laurena.

3. Płaszcz w najmodniejszym karmelowym kolorze od Calvina Kleina.

4. Koszulka z najnowszej kolekcji Tommy'ego Hilfigera.

5. Spódnica z Benettona.

6. Piękna skórzana torebka robiona na zamówienie u kaletnika (bo trzeba mieć coś niepowtarzalnego).

7. Buty sznurówkami dopasowane do skarpet lub mokasyny (oczywiście bez skarpet) marki Gucci, Prada tudzież innej Chanel.

Wersja No. 5 fashion nightmare, czyli białe legginsy 3/4.


1. Sukienka albo tunika w intensywnie czerwonym lub wyblakłym żółtym kolorze.

2. Białe legginsy długości 3/4 lub do kostki.

3. Klapki lub kozaki kowbojki, fujjjjjjjjjjjjj!

A to, co jest na górze ucięte z tego zdjęcia, to uwierzcie mi, że nie chcielibyście tego oglądać...

9 komentarzy:

  1. Sorry, ale co jest złego w białych legginsach np. latem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie jest złego, po prostu taki styl mają Holenderki i to jest stwierdzenie faktu, choć ja osobiście białych legginsów nie posiadam i z moich znajomych Polek nie znam nikogo, kto tak owe posiada, ale jak to się mówi, "de gustibus non est disputandum" :)

      Usuń
  2. Genialne! Pare dni temu na zajeciach z holenderskiego mialam opisac czlowieka, opisalam rzecz jasna kakkera, sek w tym, ze egzaminator jest wersja light kakkera, moze dlatego dobrze mi poszlo, bo on sam nie zdaje sobie z tego sprawy?;-) Niebezpieczne sa te Twoje komentarze moja droga;-) Co do damskich strojow, z obuwiem tu kiepsko, no ale ostatecznie przemieszczajac sie z pubu do pubu na rowerze na co komu nonszalancja?;) Twoje wpisy sa zabawne, ciekawe, a co najwazniejsze, nie ma gardzacego stosunku do tego, co inne w Daczach, takze duzy plus Renato!;-) Przyjemnie czytalo sie kolejny zabawny, z przymruzeniem oka artykul Twojego autorstwa:)
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Joanna! Bardzo fajnie jest przeczytać tak miłe słowa! You made my day Kochana :) I powodzenia w dalszym Wydaczaniu!

      Usuń
  3. Dzieki i rzecz jasna keep up good work!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne podsumowanie! :) Dorzuciłabym jeszcze wersję "codzienna, kobieca" czyli rozpinany sweterek, kwiecista kiecka, legginsy i kozaki. Możnaby dojść do wniosku, że Holenderki bez legginsów żyć nie potrafią. Prawie jak bez kawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki :) No nie mogą bez legginsów żyć, co fakt, to fakt ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wersja ''codzienna kobieca'' jest urocza i wyjatkowo przypadla mi do gustu. Moze dlatego, ze jestem wielbicielka sukienek. Kolorowo, kobieco i wygodnie...ps..kozaczki niekoniecznie, nie zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamietam, ze jak przyjechalam tu w 2007 latem to uderzyla mnie (ktora kompletnie nie zwraca uwagi na ubranie) moda na kozaki w lecie. Nie moglam na to patrzec, robilo mi sie goraco od samego patrzenia. Ale z drugiej strony tego samego roku w Polsce udzielalam wywiadu do jednej z babskich gazet i robiono mi tez zdjecia, do ktorego przyodziano mnie w ... kozaki - oczywiscie w srodku lata.
    Moze to taka moda wtedy byla w szerokim swiecie

    OdpowiedzUsuń