czwartek, 6 lutego 2014

Dekalog Daczomana (tudzież Daczomanki), część 1 i zarazem przedostatnia

Hey! Hey! Hey, hey, hey! 
Daczo, Daczo man (Daczo man) 
I've got to be, a Daczo man 
Daczo, Daczo man 
I've got to be a Daczo! Ow....

I tak dalej, i tak dalej...


Tako śpiewało kiedyś Village People w nieco odmienionej wersji z Macho Manem w roli głównej i tako śpiewam Wam ja, drodzy Daczomani. Dziś witam więc pięknie i uroczyście ową pieśnią biesiadną wszystkich Daczomanów tudzież Daczomanki, co to hołdują kulturze daczowskiej, zapatrzone w nią ślepo, jak w obrazek. A, co więcej, ba!, składają nawet na jej część ofiary sakralne w postaci hojnie i nadgorliwie płaconych (po)datków.

Paczta, paczta. Moi Kochani rodacy emigranci. Mieszkacie już jakiś czas w takiej Holandii, jako single co poniektórzy, jak te tu panny Seks w wielkim mieście, czyli cyckorozróba w Amsterdamie! i w pewnym momencie poznajecie taką babeczkę daczowską zdrową, blondwłosą, dorodną i młodą jak jałówka, tudzież okazałego i długowłosego, jak ogier w arabskiej stajni, Dacza. Chcąc im zaimponować i czymś przed nimi zabłysnąć, coś tam musicie wiedzieć o ich kulturze, sporcie czy tam nawet co nie co o takiej polityce. Religię sobie darujcie. Lepiej już gadać o dupie Marynie z Daczem, niż o bogu, a zwłaszcza o tej pierwszej części. No dobra, nieco już ironizuję. Więc do rzeczy. 

Pora więc przejść do esencji tejże puenty i przedstawić Wam Dekalog Daczomana. Tudzież Daczomanki, rzecz jasna. Przydatny na spotkaniach towarzyskich w daczowskim gronie, randkach z daczowskim DNA, tudzież obiadku u potencjalnej daczowskiej teściowej. Dekalog ten nie tyle, co wzbogaci Wasze morale i nada sens Waszej emigranckiej egzystencji, ile pomoże Wam życie w Daczlandii nieco ułatwić. Wiadomo, że wszyscy lubimy błyszczeć, popisywać się wiedzą, erudycją i oczytaniem, dlatego tym bardziej warto pokazać Daczom, że nie ma inteligentniejszego człeka nad Polaka. Dobra, nie ma co już dłużej przedłużać. Oto przed Wami więc dekalog wyryty na drzwiach jednego z tysięcy holenderskich wiatraków. Będzie on podzielony na dwie części, żeby Was tak nie zniechęcić już na starcie obszernością materiału, który musicie sobie przyswoić. Powtarzajcie więc za mną:

Jam jest Dacz Twój, który Cię wywiódł z ziemi polskiej, z domu na roli. Czy jakoś tak.

1. Po pierwsze primo. 
Znaj i obejrzyj przynajmniej trzy holenderskie klasyki daczowskiego kina: Turks fruit, Soldaat van Oranje oraz Zwartboek. Wiedz o nich też, że wszystkie te filmy powstały na kanwie kultowych w Holandii powieści, a co więcej, wszystkie są dziełem jednego reżysera. Wiedz, że nazwisko tego reżysera to Paul Verhoeven. Wiedz, że Verhoeven nakręcił też kilka filmów w Hollywood, czyli (tytuły filmów polskie): Pamięć absolutna, Nagi instynkt i Showgirls. Zapamiętaj to nazwisko, a będzie Ci dany podziw i szacunek w oczach Daczy. Amen.

2. Po drugie primo.
Wiedz, że film Dziewczyna z perłą z Colinem Firthem oraz Scarlett Johansson opowiada o życiu jednego z najsławniejszych holenderskich malarzy Johannesa Vermeera. Obejrzyj ten film, tak jak i przejdź się do Domu Rembrandta w Amsterdamie oraz muzeum Van Gogha. Poczytaj coś o nich nawet na Wikipedii, znajdź ciekawe smaczki, jak te, na przykład, dotyczące obrazu Rembrandta Nocna straż albo poczytaj o skradzionym obrazie Rembrandta Burza na jeziorze galilejskim. Zresztą, to nie był jedyny obraz Rembrandta, którzy ukradli ów zuchwali i chytrzy złodzieje, co buszowali w Sali Holenderskiej w bostońskim muzeum. Zakosili też i obraz Vermeera Koncert. Do dzisiaj nie znaleziono tychże skradzionych perełek daczowskiej sztuki, wycenianych w sumie razem na pół miliarda dolarów. Ba! Mówią, że obraz Vermeera Koncert jest uważany za cenniejszy obraz, jaki kiedykolwiek skradziono. A o van Goghu to już tego chyba nikomu nie muszę przypominać, że za życia sprzedał biedak tylko jeden obraz. I to swojemu bratu...

3. Po trzecie primo.
Druga wojna światowa to dla Daczy bolesny temat ze względu na ich błyskawiczną kapitulację. 10 maja 1940 roku wojska niemieckie przekroczyły granice Holandii, a 14 maja 1940 po zbombardowaniu Rotterdamu została podpisana kapitulacja, a królowa Wilhelmina wraz z rządem uciekła do Londynu. O tym może jednak nie warto akurat wspominać, bo to dla Daczy dość drażliwy temat. 4 dni, mimo że heroicznej walki, wciąż kładą się cieniem goryczy na ich patriotyczne uczucia. Ale, ale warto wiedzieć coś o Anne Frank i jej pamiętniku, warto wiedzieć, że Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata dostało najwięcej Polaków, bo 6 339, ale zaraz za Polakami są Dacze z ilością 5 204 sztuk. Dacze są dumni ze swojej pomocy Żydom w czasie niemieckiej okupacji, więc tu można połechtać ich po ego, że tacy podczas wojny okazali się heroiczni i wspaniali. A tak pro po wojny, czy wiecie, że nasz polski generał Stanisław Maczek był honorowym obywatelem Daczlandii? I jest pochowany w Bredzie? Ba! Nawet w Bredzie jest taka ulica Generaal Maczekstraat! 

4. Po czwarte primo.
A jeśli już mowa o królowej Wilhelminie, którą wszyscy tu znamy z pysznych miętówek, warto też rozszerzyć swoją wiedzą na temat tutejszej monarchii. Holendrzy kochają swoich królów oraz swoje królowe i są dumni, że ktoś w Daczlandii zasiada na tronie. Za rok, 16 marca 2015 roku, monarchii w Holandii tak naprawdę dopiero stuknie 200 lat... A pierwszy król Daczlandii Wilhelm I, sam mianował się królem. Tak! Monarchia w Holandii jest dziedziczna, ale w przeciwieństwie do Anglii, tu król, tudzież królowa może w każdej chwili abdykować na rzecz młodszego potomka, jak to rok temu zrobiła królowa Beatrix na rzecz swojej najstarszej latorośli Wilhelma Alexandra, który jest znany ze swoich żółtych zębów, pięknej żony Maximy i trzech córek wyglądających jak zdrowe okazy przykładnej daczowskiej dziołchy. Uff... I tu ciekawostka, ojciec Maximy nie został zaproszony na ślub córki, bo w Argentynie był kiedyś ministrem za czasów reżimu generała dyktatora Jorge Rafael Videla, czyli mówiąc dosadnie, parał się tyranią. A na ślub córki nie pozwolił mu przybyć... holenderski parlament. Tak, nie wolnoć Tomku w daczowskim domku.

5. Po piąte primo.
Co do królowych, zwłaszcza tych, które są królowymi piękna, wiedz, że jedną z najlepszych modelek na świecie jest Doutzen Kroes, aniołek Victoria Secrets, który zarabia rocznie miliony dolarów. Duma Holandii zaraz obok nieco starszej Lary Stone jest dla Daczy tym, czym dla nas Anja Rubik. I nie chodzi mi tu o to, że jest naszą szkapą, bo Dacze mają dla swoich światowych gwiazd nieco więcej szacunku i podziwu. Doutzen Kroes jest niezbitym dowodem na to, że nawet z daczowskiej dziewuszki też może wyrosnąć urodziwa kobieta i nie ma co się dziwić Daczom, że tak czczą swoją królową piękna, która swoją drogą zagrała dwa lata temu, skądinąd w całkiem dobrym daczowskim filmie Nova zembla.


CDN...

1 komentarz:

  1. Ba co do punktu primo trzy :) w Bredzie jest nawet muzeum Maczka :) a starsi mieszkańcy, którzy pamiętają wyzwolenie miasta są bardzo mili i tolerancyjni dla Polaków.

    OdpowiedzUsuń