piątek, 22 listopada 2013

Dacz Wars, epizod 6. Keep calm & drink vodka

Dawno, dawno temu w odległej Daczlaktyce, lud polski zapoczątkował ekspansję nowej Ziemi rozpoczynając w ten sposób nie tylko nowy rozdział w historii polskiej wielkiej emigracji XXI wieku, ale i tak zwane absurdalne, tudzież abstrakcyjne, "Dacz Wars"... Zapytacie teraz zapewne, kto w końcu wygrał te utarczki i potyczki? A odpowiedź będzie prosta, jak prostownica do prostych włosów. Oczywiście, że Dacze. Jakiej to więc broni użyli, że tak nad nami chamsko zwyciężyli? Jak zawsze, dowiecie się tego z poniższego wideo. 

A wniosek jest taki z całego tegoż cyklu, że z Daczami, to jak z wiatrakami, nie ma sensu walczyć, skoro mogą wszystkich zmieść z powierzchni ziemi w zaledwie dziesięć sekund... Dlatego wniosek wszystkich wniosków jest taki, że za wszelką cenę staramy się z Daczami utrzymać pokój w myśl zasady "make love, not war" (jak to ja praktykuję ze swoim lubym) i pierwszy wyciągnij rękę, zamiast rzucić kamieniem (nerkowym). Tym optymistycznym akcentem zakończmy więc te wszystkie absurdalne spory, wyimaginowane wojny, zakopmy ciężkie niczym powietrze na Śląsku topory wojenne i pójdźmy swoim swojsko-polskim zwyczajem z Daczami na wódkę, bo:

Vodka. Connecting people.
Power to you. Vodka.
Vodka. Just do it.
Vodka. I'm lovin' it.

Always vodka-vodka. 

2 komentarze:

  1. Z Dachami to ja jointa mogę zapalić w każdej chwili bo ja nie trunkowa istota jestem
    ale z przyjemnością zamieszkam w ich otoczeniu. Ich pragmatyzm,ich podejście do otaczającego świata są mi bliskie.Cenię ich wartości,choć zajęło mi to trochę czasu zanim większość z nich pojęłam.Na razie większość mojej wiedzy to tylko teoria bo styczność moja z Daczami,można powiedzieć jest żadna ;)Czytam co się da i gdzie się da ,a potem analizuję w mojej główce i tak sobie marzę i marzę i ........................
    Bo ja na wyspach brytyjskich przecież zamieszkuję,a tylko kiedyś tak przez przypadek,nie z własnej woli,lecz nie pod przymusem ;) wylądowałam w grudniowy poranek na amsterdamskim Schiphol iiiii chwila moment AMSTERDAM:))))
    i wpadłam po pachy,klimat tego miasta powalił mnie na kolana,architektura Amsterdamu
    bez przepychu wielkich miast.Smukłe kamieniczki powychylane przeglądają się licznych kanałach,a bajeczne mostki łączą brzegi tych malowniczych uliczek,normalnie moja bajka:)
    No i tego roku po raz piąty będę chłonąć,napawać się atmosferą i focić od rana do wieczora najpiękniejsze miasto,żeby mi starczyło na następny rok ;)Mam takie marzenie z górnej półki żeby zamieszkać w Amsterdamie i żyć długo i szczęśliwie ;)pozdrawiam wieczorową porą :)pace&love :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka fajka, tudzież lufka pokoju to nawet jeszcze lepszy pomysł ;) Amsterdam pozdrawia! :)

      Usuń