poniedziałek, 29 lipca 2013

Sex, całusy i te sprawy, czyli savoir vivre po holendersku

Moi drodzy, zaczynamy dziś nowy cykl. Lubicie wyliczanki? No to przez najbliższe posty będziemy sobie wyliczać, czyli pobawimy się w nową grę i zabawę zwaną Wyliczanka Wydaczanka, czy jakoś tak. Jesteście gotowi? No to zaczynamy! Na początek będzie więc małe co nieco o holenderskich obyczajach, czyli dziś przejdziecie przyspieszony kurs savoir vivre dla Wydaczonych. No to gotowi? Można zaczynać? No to odliczamy! A raczej wyliczamy ;)

No. 1
Nie odwiedzaj Holendra bez zapowiedzi! Tu nie ma gość w dom, bóg w dom. Tu jest raczej znajomy na chacie bez zapowiedzi, równa się wrzód na daczowskim tyłku (i to jest w miarę delikatnie powiedziane). Tu bez wcześniejszego umówienia się i zapisania w agendę jesteś intruzem. Spontaniczność to dla Dacza fanaberia plebsu. Tu wszystko musi się odbywać wedle kalendarza, wedle planu, wedle zasad, czyli wedle świętej niczym biblia, agendy. Tutaj znajdziecie dowód rzeczowy: Afspraak is afspraak, czyli biblia Dacza

No. 2
Jedna kawa, jedno ciastko. Na czym to polega? Gdy pójdziecie w gości do typowo holenderskiego domu dostaniecie do jednej kawy czy herbaty, tylko jedno ciastko. I tyle. Pudełko z ciastkami zostanie zamknięte i odłożone na półkę. Chcecie drugie ciastko? To musicie wypić drugą kawę, choć w Holandii w gościnie nie wypada pić więcej, niż dwie filiżanki. I nie wypada dopominać się o więcej ciastek. Ha, i to nie jest żaden żart z mojej strony, tylko taki psikus i niuansik Daczy!

No. 3
Przy pierwszym spotkaniu obowiązuje uścisk dłoni, przedstawienie się z imienia oraz z nazwiska i zazwyczaj wtedy Dacz od razu przechodzi z tobą na „ty”. Każde następne spotkanie to trzy razy buziak na powitanie. Czy zaczniecie od lewego, czy prawego policzka, to nie ma tak naprawdę większego znaczenia, bylebyście zaczęli i skończyli na tej samej części twarzy. Uwaga! Często Dacze cmokają się w powietrzu, zatem takich cmokaczy również potraktujmy w ten sam sposób, czyli całujemy wówczas nie bezpośrednio w policzek, ale w próżnię co najmniej 10 cm od daczowskiej facjaty.


No. 4
Przy większych i mniejszych small talkach ani słowa o seksie. Nawet w żartach. Tu nie ma powiedzonka: „To było tak pyszne, że miałem/miałam orgazm kulinarny”. Wszelkie słowa nawiązujące do seksu to w Holandii faux pas. Należy pamiętać, że Holendrzy to dość sztywna nacja i wbrew pozorom bardzo konserwatywna, stąd tematy mogące wywołać mniejsze czy większe emocje, nie rozluźniają wcale Daczy, a wręcz odwrotnie, jeszcze bardziej spinają ich pośladki.

No. 5
O tym już było, ale należy to powtórzyć, że w Holandii trzeba jeść zawsze dwoma sztućcami, czy to widelcem i nożem, czy to nożem i łyżką. Nawet taką sałatkę. Inaczej Dacze będą patrzeć na ciebie, jak na człowieka z buszu, bez ogłady i kultury. Nie bądźmy więc barbarzyńcami w ich oczach i w towarzystwie Daczy nie jedźmy absolutnie nic samym widelcem, no chyba, że zamówiliśmy zupę. Eet smakelijk!

No. 6
Mów dwa tony ciszej. Ponieważ w naszej słowiańskiej krwi zamiast lodu, płynie temperament, przez co lubimy dyskutować głośno i gestykulując, co dla Dacza z boku wygląda często i gęsto, jakbyśmy właśnie byli w ferworze walki i w samym środku zawziętej kłótni. Dacze są wyważeni, z rzadka czymkolwiek się ekscytują i nie lubią przebywać w towarzystwie głośnych ludzi, bo takie osobniki także spinają ich pośladki i mięśnie na łokciach.


No. 7
Gdy pożyczasz pieniądze od Dacza, oddaj mu jak najszybciej. Dacze upomną się o swoją kasę szybko, choćby to było 50 eurocentów i tu macie znów dowód: Where is my money man? Czyli ponownie 50 eurocent of shame. I będą się upominać dopóty dopóki nie odzyskają, co do nich należy. Lepiej więc nie wchodzić z Daczem na wojenną ścieżkę i w konflikty dotyczące finansów. A najlepiej to w ogóle od nich pieniędzy nigdy nie pożyczać. Amen.

No. 8
Dość kontrowersyjne, ale prawdziwe, czyli nie obsikuj deski w publicznej damskiej toalecie. Doprawdy nie wiem, jak to robią Daczki, ale wszystkie toalety (oczywiście nie liczę tych, które znajdują się w typowo turystycznych obszarach kraju) czy to w restauracjach, czy na siłowni, zawsze są czyste. Nie ma problemów, jak w Polsce, spowodowanych tak zwanym „sikaniem dam na Małysza”, gdzie potem wszystko dookoła w WC jest… Zresztą, łatwo to sobie wyobrazić i nie jest to zbyt estetyczna wizja (ani widok na żywo). W Holandii jest taka dobra i mądra zasada mówiąca, zostaw po sobie taki sam porządek, jaki chciałabyś zastać.

No. 9
Nie rzucaj słów na wiatr. Holendrzy to honorowy naród i umowa ustna ma niemal taką samą moc prawną, co umowa na papierze. Nie wypełnienie obietnicy automatycznie czyni cię osobą niewiarygodną i niewartą dalszej współpracy. I taka opinia może się za tobą ciągnąć i ciągnąć wśród znacznej większości holenderskiej komuny, bo Dacze to straszne paple i lubią sobie czasem rozluźnić pośladki obsmarowując tyłki innym w towarzystwie.

No. 10
I najważniejsze – nie narzekaj. Wyjątek stanowi tu pogoda. Na pogodę możesz narzekać w Holandii zawsze, wszędzie i ile wlezie (choć z drugiej strony ostatnimi czasy jakoś to narzekanie na pogodę za bardzo nie ma sensu, bo mamy teraz piękne lato, które chyba zawitało do Daczlandii na dłużej). Holendrzy nie są narodem, który ma w zwyczaju użalać się nad sobą, robić z siebie ofiary, czyli jak to doskonale określa angielskie słówko, „victimising”. Tam gdzie przeciętny Polak widzi problemy, Holendrzy widzą wyzwanie, więc tu w czasie small talków nikt nie płacze, że strzela mu w krzyżu, stawy trzeszczą, dzieciaki nie dają spać, a żona znów przypaliła obiad (jeśli już w ogóle go ugotowała). Dacze skupiają się na rzeczach istotnych, konkretach i są narodem, który nie lubi okazywać słabości. Zatem zawsze twardo się uśmiechaj i ciągle mów, że u ciebie prima! A jak, bo to lepiej niż goed!

I na koniec pamiętaj, że czasem czegokolwiek nie zrobisz, jakkolwiek nie będziesz otwarty, miły, uprzejmy i uśmiechnięty dla Daczy, to i tak:

4 komentarze:

  1. I właśnie za te mądrości jeszcze bardziej kocham ten naród ! bo w zasadzie wszystkie wymienione niby przywary określają ich racjonalność :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dyskutowałbym o zasadzie nr 6 i 9. Z moich osobistych doświadczeń wynika, że należy stosować chyba powiedzenie "wyjątek potwierdza regułę"?

    OdpowiedzUsuń
  3. a co ze wszechobecnym tzw. "bekaniem" i "puszczaniem wiatrów"?, hmm cytując Shreka:"z dwojga złego lepiej w tę stronę"?, właśnie w którą..., co o tym mówi holenderski savoir vivre?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O lol, jeszcze nie miałam "przyjemności" tego doświadczyć. Ani poczuć.... ;) Ale jak tylko to się zmieni, nie omieszkam opisać "wrażeń" ;)

      Usuń